Płyta przynosi jedenaście kawałków (a w zasadzie dziesięć, gdyż
otwierające płytę "Dominion" oraz "Mother Russia" zostały połączone w
jeden kawałek), które oczarowują swoją prostotą i niepowtarzalnym,
zimnym nastrojem. Lider zespołu Andrew Eldritch skupia na sobie całą
uwagę. Jego głęboki, posępny wokal idealnie wpasowuje się w pulsujący
jednostajny rytm automatu perkusyjnego i klawiszowych smug tułających
się w tle. Gitary stanowią także szczątkowe użycie i służą kreowaniu
przestrzennego klimatu.
Pomimo całej swojej mroczności,
Eldricht nie zapomniał, z muzyka ma także nadawac się do słuchania,
toteż zdecydowana większość materiału jest naprawde przebojowa -
wystarczy przytoczyć wspomniane już "Dominion" i "Mother Russia" jak i "Lucretia", "This Corrosion" czy balladowy "1959". Najważniejsze jest
jednak to, że płyta prezentuje naprawdę równy i bardzo wysoki poziom.
"
Floodland"
to bezdyskusyjnie najlepsza płyta
The Sisters Of Mercy, a zarazem jeden
z najlepszych rockowych albumów wszechczasów. Prawdą jest, że proste
dźwięki najlepiej trafiają do człowieka, toteż Eldricht zdaje się
potwierdzać swoją muzyką. Warto mieć ten krążek na półce.
Tracklista:
01. Dominion
02. Mother Russia
03. Flood I
04. Lucretia My Reflection
05. 1959
06. Torch
07. This Corrosion
08. Flood II
09. Driven Like The Snow
10. Never Land (A Fragment)
Wydawca: Merciful Release/EastWest (1987)