To co jednak zaprezentował
Testament to dziewięć ognistych, pełnych
werwey, thrashmetalowych kawałków, ytrzymanych raczej w stylu wczesnej
Metallicy, choć nie tak skomplikowanych kompozycyjnie. Materiał jest
dość jednorodny stylistycznie, ale już da się zauważyć pewne
charakterystyczne elementy, z których
Testament będzie znany potem -
specyficznie synkopowane riffu, chóralne refreny i kapitalne solówki
Skolnicka - to chyba to z czego znamy właśnie ten zespół. Choć płyta
stanowi monolit, to mam tu swoich faworytów - "Alone In The Dark" z
niepokojacą linia melodyczną, wściekły "Over The Wall" oraz najbardziej
chwytliwy "Do Or Die". Zaznaczyć trzeba jednak, że w zasadzie kazdy z
tych kawałków ma swój charakter i nie jest to granie na jedno kopyto.
Słabszym
punktem płyty jest natomiast bardzo płskie brzmienie, instrumenty są
cicho nagłosnione i nie brzmia należycie selektywnie. Chuck Billy też
nie bryluje, choc nie sposób przeoczyć jego charakterystycznej barwy.
"The
Legacy" to bardzo dobry materiał, pokazujący, że rodzi się nowa gwiazda
thrash metalu. Z perspektywy lat nalezy ocenić ten album pozytywnie,
gdyż po ponad dwudziestu latach od premiery płyta broni się. Nie dziwi
mnie jednak fakt, że w momencie wydania
Testament był porównywany do
Slayera czy Metallicy, którzy w tamtym momencie byli o kilka kroków
dalej w rozwoju i na tle dokonań tamtych zespołów
testament mógł
brzmiec odrobinę wtórnie. Nikt jednak nie powinien mieć wątpliwości, że
jest to kawał dobrego thrashu.
Tracklista:
01. Over The Wall
02. The Haunting
03. Burnt Offerings
04. Raging Waters
05. C.O.T.L.O.D. (Curse Of The Legions Of Death)
06. First Strike Is Deadly
07. Do Or Die
08. Alone In The Dark
09. Apocalyptic City
Wydawca: Atlantic Records (1987)