Terrorizer więc zszedł się, aby nagrać materiał, ale okazało się, że
muzycy pozapominali niektórych partii. Nie przeszkodziło to jednak w
nagraniu jednego z najbardziej kultowych albumów tamtych czasów.
"World
Downfall" przynosi nam szesnaście krótkich, ale za to jak rytmicznych
grindcorowych kawałków. Ogromnym atutem jest mocny, growlujący wokal
Garcii, oraz praca sekcji - dudniący bas oraz punkowe pogrywajki
Sandovala nadają tym kawałkom niesamowitej dynamiki. Pintado kiedy
trzeba wychodzi na pierwszy plan, kiedy trzeba jest schowany w tle, ale
o dziwo jako całość materiał wydaje się być bardzo dopracowany.
Zaryzykuję
nawet stwierdzenie, że można tu mówić o kompozycyjnym wyrafinowaniu,
pomimo swoistej prostoty i niechlujstwa.
Terrorizer nie nagrał
bezsensownej sieczi, gdyż o dziwo jest tu sporo zmian tempa i naprawdę
sporo momentów gdzie możnapokiwać główką. oczywiście nie jest to muzyka
dla każdego, ale jeśli ktoś się nie boi muzycznej prostoty to może
sięgnać po ten album, bo warto.
Tracklista:
01. After World Obliteration
02. Storm Of Stress
03. Fear Of Napalm
04. Human Prey
05. Corporation Pull-In
06. Strategic Warheads
07. Condemned System
08. Resurrection
09. Enslaved By Propaganda
10. Need To Live
11. Ripped To Shreds
12. Injustice
13. Whirlwind Struggle
14. Infestation
15. Dead Shall Rise
16.
World Downfall Wydawca: Earache Records (1989)