Od zawsze "harshowaty" wokal Van Roya na "
Mindstrip" odnajduje wreszcie godne dla siebie tło muzyczne. 10 zawartych tutaj kompozycji opartych na wyraźnie szybszym bicie to konstrukcje o wiele bardziej rozbudowane i różnorodne niż dokonania szefa SC z lat 90. Pojawiające się od czasu do czasu sample wokalne, zmienna linia melodyczna bardziej "kwaśne" i masywne biciwo podszyte industrialnym potokiem zgrzytów zespolone tu w jedną zbalansowaną całość, brzmią po prostu świetnie.
Van Roy nie zamierza owijać w bawełnę – począwszy od "Jesus Wept" prezentuje swoje nowe oblicze, równocześnie na samym wstępie dając krążkowi niesamowitego powera. Nie zbyt lżejszy "Hellraiser" jest solidną kontynuacją obranego kursu który nie traci na prędkości aż do nawiązującego do tytułu "
Mindstripper". Jednak mimo to kawałek ten razem z "Run" brzmi o wiele ciekawiej niż niejeden utwór z dawnych lat, a to za sprawą o wiele ciekawszych rozwiązań przy wypełnianiu przestrzeni muzycznej. Po krótkim przystanku powracamy do początkowych prędkości by bez znużenia odbyć muzyczną podróż do końca.
Zmiana wytwórni w przypadku projektu
Suicide Commando przyniosła niezwykle pozytywne zmiany. "
Mindstrip" wydany jako kolejny, po serii albumów dla Off Beat, tym razem jednak w nowych barwach przynosi niezwykły powiew świeżości dla kogoś kto dokonania SC starał się śledzić chronologicznie. Stanowi także kropkę nad "I" w stylistycznej ewolucji Van Roya, nie broniąc mu rozwijania się w nowym środowisku muzycznym, co też artysta wykorzystał przy okazji następnego albumu.
Tracklista:
01. Jesus Wept
02. Hellraiser (Psychopath 01 Version)
03. Body Count Proced
04. Raise Your God
05. Mind Strpper
06. Run
07. Comatose Delusion (Over Shot Two)
08. Blood in Face
09. Love Breeds Suicide
10. Slaves
Wydawca: Dependent Records (2000)