Zasadniczo zawartość tego krążka opiera się typowym dla szwedzkiej szkoły growlingu i agresywnie granych riffach, z których raczej mało który zapada w pamięć. Wszystkie utwory na płycie opierają się na podobnym schemacie i jedynie pewne momenty odróżniają te utwory od siebie np. w środku utworu tytułowego jest fajne zwolnienie, a jeden utwór rozpoczyna się monumentalnym wejściem z klimatyczną solówką. To właśnie solówki są tym elementem, które zwracają uwagę na ten bądź co bądź nieciekawy album. Poziom solówek na tej płycie jest p prostu fenomenalny, gitarzyści porażają kreatywnością, a swoim stylem przypominają mi nieco Stevena Stevensa, który nagrał świetne partie solowe na płycie "Exposed" Vince'a Neila.
Niestety solówki nie uratują albumu przed marną zawartością, jednowymiarowym ujęciem muzyki, brakiem zróżnicowania i brakiem pomysłów.
Soilwork tym albumem niczego nie udowadnia, niczego nowego nie wnosi i na tym etapie jest zwyczajnym drugoligowcem.
Wydawca: Listenable Records (2000)