"
Commandment" jest już 10 krążkiem formacji i popwiedzmy sobie szczerze - nie przynosi stylistycznej rewolucji. Z resztą, raczej chyba nikt sie tego nie spodziewał. Patrząc jednak na ostatnio słabe krążki zespołu, to trzeba przyznać, że "
Commandment" broni się. Od samego początku dostajemy między oczy dawką solidnego, bezpośrednio zagranego death metalu, z lekko rock'n'rollowym zacięciem. Brak tutaj wykręcania paluchów na miarę
Cannibal Corpse - sieczka serwowana przez ekipę Barnesa jest wolniejsza i nie męczy przy 3 kawałku. Priorytetową rolę wiedzie oczywiście wokal Barnesa, gitary są lekko schowane, perkusja wysunięta do przodu, ale ogólne brzmienie jest sterylne, nieprzesadnie ciężkie, więc wszystkie partie można wychwycić. O ile pierwsze 3 numery jeszcze nie zaskakują, o tyle czwarty "The Edge Of The Hatchet" zaskakuje gitarami brzmiącym w stylu starego Entombed czy Unleashed. Tak jak nie lubię takiego grania, tak tutaj brzmi to naprawdę dobrze. Kolejnymi mocnymi punktami krążka są naszpikowany solówkami "In A Vacant Grave" oraz wieńczacy płytę, bardzo energiczny "Ghosts Of The Undead".
"
Commandment" w wartwie muzycznej niczym nowym nie zaskoczył - zaskoczyła natomiast jakość utworów - choć nie jest to tak świeże i dzikie granie jak na "Maximum Violence" czy "Haunted", ale i tak o klasę lepsze od ostatnich swoich dokonań. Patrząc na tegoroczą mizerię w gatunku rzeczywiście można powiedzieć, że nowy album
Six Feet Under, choć w żadnym wypadku nie rewolucyjny to jest pozytywnym zaskoczeniem i można go posłuchać z przyjemnością.
Wydawca: Metal Blade Records (2007)