0Siouxsie And The Banshees wystartowali 21 września 1976
roku. Dzięki znajomości z Pistoletami i McLarenem udało im się załapać na
festiwal muzyki punk w The 100 Club. Pojawili się w składzie
Siouxsie (wokal), Steven Severin (gitara basowa), Sid Vicious (naprawdę Simon Beverley,
perkusja) i Marco Pirroni (gitara elektryczna) i popisali się 20 minutową kakofonią, w
trakcie której pojawiły się fragmenty "Twist And Shout", "Knockin' On Heaven's Door" i "The Lord's Prayer".Występ miał byś żartem
i trwać tak długo, aż publiczność wyrzuci - przy pomocy ciężkich
przedmiotów - zespół ze sceny. Widzowie byli jednak wyjątkowo tolerancyjni i
"przetrzymali" grupę. Ta nie widząc innego wyjścia przerwała nagle
swoje rzępolenie i najzwyczajniej w świecie udała się do garderoby. Warto
dodać, że jedynie Pirroni miał jako takie pojęcie o grze na swoim
instrumencie, pozostali panowie spotkali się ze swymi praktycznie po raz
pierwszy.
Narobiwszy co nieco zamieszania zespół zamiast iść za
ciosem... rozwiązał się, a wszyscy członkowie powrócili do poprzednich zajęć.
Sid Vicious później trafił do Flowers Of Romance i Sex Pistols (ale jako
basista), a Marco Pirroni utworzył grupę The Models, by następnie grać
kolejno w Beastly Cads, Rema i Adam And The Ants.
Nadszedł listopad 1976 roku. Siouxsie i Steven nie zaprzepaścili
okazji i wykorzystali okres narastającej fali punk, by utworzyć - już tak na
poważnie - stabilny zespół. Zadebiutowali po raz drugi 21 grudnia, kiedy to wraz z
Generation X zagrali w klubie Roxy, z okazji otwarcia tej mekki ruchu punk. Wystąpili
w składzie: Siouxsie (wokal), Steven (gitara basowa), P.T. Fenton (gitara elektryczna) i Kenny
Morris (perkusja). Od tej pory byli stałymi bywalcami Roxy, aż do zamknięcia
klubu, cztery miesiące później.
W lipcu 1977 roku odszedł P.T. Fenton, by utworzyć The Heroes, a
na jego miejsce zaangażowano Johna McKaya. Choć szybko rozwijali się
muzycznie nie mogli znaleźć uznania u żadnej z firm płytowych. Wciąż ciągnęły
się za nimi echa wybryku w The 100 Club. Dyrektorzy wytwórni nie
ufali im. Zespół podsumował to krótko: "Nie mamy zamiaru rozmydlać
naszej muzyki, tylko dlatego by przypodobać się kilku dupkom za
biurkami".
Ich upór i wytrwałość zostały w końcu wynagrodzone - w
czerwcu 1978 roku podpisali kontrakt z Polydorem i już 2 miesiące później
wydali pierwszy singiel: "Hong Kong Garden", który dotarł do 7
miejsca na listach bestsellerów! Kiedy w październiku ukazał się na rynku
debiutancki album "The Scream", powitany został z histeryczną radością
przez fanów grupy. Niemal z dnia na dzień stali się jednym z najważniejszych
zespołów końca lat siedemdziesiątych.
Jerzy A. Rzewuski: "Jak dowiodła tego pierwsza płyta długogrająca -
Siouxsie And The Banshees nie byli zainteresowani tą stroną rzeczywistości, w
której młodzi ludzie wystają w kolejkach po zasiłek dla bezrobotnych i
domagają się pracy, wzywają do buntu przeciw establishmentowi i zwierzają się
ze swych problemów okresu dojrzewania. Już singiel "Hong Kong
Garden" - z aluzjami do tragedii Hiroshimy i Nagasaki, do rozpaczliwej
obrony Japończyków i Chińczyków przed tandetnością narzuconego im amerykańskiego
stylu życia, pośrednio wyrażający także strach przed konsekwencjami postępującej
amerykanizacji Anglii - zapowiadały istotne zmiany w rockowym tekście w
drugiej połowie lat siedemdziesiątych. Przede wszystkim uwolnienie od punkowej
żółci i doraźnej sloganowości.
"The Scream" przyniósł zestaw krótkich - niekiedy drastycznych -
studiów schizofrenii i dezintegracji osobowości pod presją krępującej
niczym gorset, zrytualizowanej codzienności. Na pytanie, co warunkuje ową
codzienność, odpowiadał utwór "Metal Postcard" - poświęcony pamięci
Johna Heartfielda, niemieckiego artysty z lat trzydziestych, specjalizującego się
w fotomontażach o antynazistowskiej wymowie. Podobnie mroczna tematyka w muzyce
rockowej tego pokolenia dotąd nie występowała. Emanująca z tekstów duszna,
klaustrofobiczna atmosfera, spotęgowana została przez zimne, metaliczne
brzmienie gitary McKaya".
W październiku 1978 roku Siouxsie And The Banshees ruszyli
na dwumiesięczne tournee po Wielkiej Brytanii. Później koncertowali też dość
często, nierzadko dochód z koncertu przeznaczając na cele charytatywne.
W sierpniu 1979 roku ukazała się ich druga płyta duża płyta
"Join Hands".
Jerzy A. Rzewuski: ""Join Hands" stanowiła w zasadzie kontynuację
i rozwinięcie "The Scream", zwłaszcza utworu "Mirage", kreślącego
portret człowieka uwięzionego bez ratunku w pułapce pozorów i konwencji.
Siouxsie stawiała zdecydowany znak równości pomiędzy życiem w iluzji,
a śmiercią - cały świat był, według niej, "zombieramą" -
"paradą żywych trupów".
Na sierpień, wrzesień i październik 1980 roku grupa
zaplanowała duże brytyjskie tournee, obejmujące koncerty w 24 miastach.
Wszystko szło jak z płatka, gdy nagle ni stąd, ni zowąd, podczas
podpisywania nowej płyty w sklepie w Aberdeen, doszło do sprzeczki, w wyniku
której Johny McKay i Kenny Morris spakowali manatki i najzwyczajniej w świecie
poszli sobie w siną dal, pozostawiając drugą połowę zespołu w niemałych
tarapatach. Zobowiązania kontraktowe wymagały błyskawicznego znalezienia następców.
Zakusy na Paula Cooka i Steve'a Jonesa z The Sex Pistols spełzły na niczym. W
tej sytuacji z The Slits ściągnięto perkusistę Budie'go, a z
...The Cure (grającego również a tej trasie jako support) samego Roberta
Smitha. Po 5-dniowej luce w tournee, ruszono w dalszą drogę.
Budgie rozpoczął swą karierę w liverpoolskich kapelach
punkowych, bębniąc najpierw w "The Spitfire Boys" (od maja do
grudnia 1977 roku), a później w "Big In Japan" (od stycznia do sierpnia
1978 roku). Potem założył The Nova Mob i The Opium Eaters,
aż wreszcie trafił do The Slits (listopad 1978 roku - lipiec 1979 roku). Przez kilka
tygodni lipca i sierpnia 1979 roku współpracował z Explosion, Jimmy Nortona, aż
wreszcie trafił do Banshees.
Nowy skład zagrał zaledwie sześć koncertów. Cztery w
Szkocji w ramach zaległości związanych z wybrykiem McKaya i Morrisa i dwa w Music Machine. Nagrał album "Kaleidoscope" i w lipcu 1980
roku został bez gitarzysty. Smith powrócił do swoich The Cure, a Siouxsie
zaczęła rozglądać się za jakimś trwałym następcą Boba. Wybór padł na
Johna McGeocha, wówczas w The Magazine. Choć przyłączył się on do grupy
jeszcze w tym samym miesiącu, przez prawie rok nie uważał się za jej
oficjalnego członka, nie mogąc zdecydować się na całkowite zerwanie więzi
ze wspomnianym Magazine.
Jerzy A. Rzewuski: "Kaleidoscope" zamknął pierwszy etap działalności
Siouxsie And The Banshees. Nieco mniej pesymistyczna niż "Join Hands",
poruszał się jednak w podobnym kręgu tematycznym. Zmiana producenta z Mike'a
Stavrou, na Niegela Graya, opromienionego sukcesem LP. "Reggatta De
Blanc" The Police, spowodowała rozjaśnienie brzmienia zespołu. Nabrało
ono bardziej przestrzennego charakteru, w aranżacjach pojawiły się nowe
instrumenty (gitary akustyczne, syntezatory, elektryczny sitar), w warstwie
wokalnej uniknęła archaiczna punkrockowa manieryczność, powróciły wyraziściej
zarysowane linie melodyczne. Niby wszystko znalazło się na swoim miejscu,
jednakże "Kaleidoscope" okazał się najmniej spójną - pozostaje
chyba najsłabszą - pozycją w dyskografii Siouxsie And The Banshees".
W październiku 1986 roku grupa wyjechała na swoje pierwsze,
amerykańskie tournee. Później koncertowała w Europie i na Dalekim Wschodzie,
by w lutym 1981 roku powrócić do kraju i zagrać w 11 miastach. W czerwcu 1981 roku ukazał się kolejny longplay "Ju Ju",
który zespół promował na trzymiesięcznym (lipiec-wrzesień) brytyjskim
tournee, obejmującym występy w 30 miastach.
J. A. Rzewuski: ""Ju Ju" przyniósł bardzo istotną zmianę w
tekstach utworów. Dotyczyła ona nie tyle samej treści, ile lokalizacja źródła
zła. Dotąd człowieka niszczyły potężne, anonimowe siły, znajdujące się
na zewnątrz. Tutaj każdy stawał się ofiara własnej namiętności, chorych
fascynacji, czy fanatyzmu religijnego - z więc wad z pietyzmem kultywowanych od
samego dzieciństwa. Zamykający płytę "Voodoo Dolly" - kojarzący
się z prymitywnym bluesem z głębokiego Południa, gdzieś z bagien Luizjany -
zapowiadał zarazem następny album, "A Kiss In The Dreamhouse".
W grudniu 1982 roku, w następstwie depresji psychicznej, z
grupą rozstał się John McGeoch, a zastąpił go... Robert Smith. Wydany w tym
samym roku, wspomniany już longplay "A Kiss In The Dreamhouse"
okazał się przełomowym w dorobku zespołu, a Siouxsie ze stadium
nieopierzonej punkówy przedzierzgnęła się w dojrzałą artystycznie gwiazdę.
Z tego powodu ich dalsze losy zespołu nie są zbyt punkowe dalszą cześć
przebiegu kariery zespołu potraktuje skrótowo.
J. A. Rzewuski: "Tytuł longplaya "A Kiss In The Dreamhouse"
zaczerpnięty został z telewizyjnego programu o "domu marzeń",
istniejącym w Hollywood w latach trzydziestych, w którym można było spędzić
upojna noc z sobowtórem ulubionej gwiazdy filmowej. Chociaż pojawiły się tu
utwory o inności i nietolerancji (zainspirowane powieścią Jerzego Kosińskiego
"Painted Bird") i o błędnym kole życia ("Circle"), wyrażonym
przez nieco przyciężkie porównanie go do okrężnej, oznaczonej żółtym
kolorem linii metra "Circle", wiodącym tematem tego longplaya jest
obsesyjna, paraliżująca zmysły i wolę, niszcząca miłość. Seks jako samobójstwo
("Cascade", "Slowdive", "Green Fingers"), niespełnienie
jako tortura ("Obsession", "Cocoon"). Bogate aranżacje, złożone
harmonie, sposób budowania napięć i duże zróżnicowanie brzmieniowe -
wszystko to pojawiło się co prawda już na "Kaleidoscope" - dopiero
teraz jednak osiągnęło ostateczny, skończony kształt".
W 1983 roku zespół zawiesił działalność. W styczniu
Siouxsie i Budgie wyjechali na Hawaje, gdzie - jako The Creatures - nagrali LP
"Feast". Równocześnie Robert Smith, Steven Severin i Jeanette
Landray utworzyli efemerydę The Glove i wydali album "Blue Sunshine".
W drugiej połowie roku Siouxsie And The Banshees na powrót
połączyli się i w dniach 30 września - 1 października zagrali dwa wspaniałe
koncerty w Royal Albert Hall, utrwalone na podwójnym albumie i wideokasecie "Nocturne".
W 1984 roku zespół przystąpił do pracy nad nową płytą
studyjną. Efekt - LP. "Hyaena" - stanowił doskonały przykład
rozwinięcia koncepcji muzycznej i tekstowej zapoczątkowanej na poprzednim krążku.
Do dziś pozostaje jedną z najdoskonalszych propozycji grupy.
Dwa lata później ukazał się album "Tinderbox",
również udany, choć różniący się od poprzednika bardziej rockowym
potraktowaniem materii muzycznej. Na płycie tej pojawił się nowy gitarzysta,
John Carruthers (ex-Clock DVA), który zastąpił Smitha.
Kolejna propozycja zespołu zaskoczyła niemal wszystkich. LP.
"Through The Looking Glass", wydany w 1987 roku, zawierał wyłącznie
opracowane przez grupę, kompozycje z repertuaru innych wykonawców, o przeróżnej
stylistyce, jak Kraftwerk, The Doors, Billy Holiday, czy Iggy Pop.
W składzie Siouxsie nastąpiły kolejne przetasowania.
Odszedł John Carruthers, a pojawili się John Klein (gitara, ex-Skeletal Family)
i Martin McCarrick (instrumenty klawiszowe). Ta nowa edycja zespołu nagrała
album "Peepshow"...
Skład:
Janet Susan Ballion "Siouxsie Sioux" - wokal Steven Bailey "Severin" - gitara basowa Peter Clarke "Budgie" - perkusja
Byli członkowie zespołu:
Martin McCarrick - instrumenty klawiszowe John McKay - gitara elektryczna John McGeoch - gitara elektryczna Robert Smith - gitara elektryczna John Valentine Curruthers - gitara elektryczna Jon Klein - gitara elektryczna Marco Pirroni - gitara elektryczna Knox Chandler - gitara elektryczna Sid Vicious - perkusja Kenneth Morris - perkusja
Dyskografia:
01. The Scream (1987) 02. Join Hands (1979) 03. Kaleidoscope (1980) 04. Ju Ju (1981) 05. Once Upon A Time: The Singles (DVD) (1981) 06. A Kiss In The Dream House (1982) 07. Nocturne (1983) 08. Nocturne (VHS) (1983) 09. Hyaena (1984) 10. Tinderbox (1986) 11. Through The Looking Glass (1988) 12. Peep Show (1989) 13. Superstition (1991) 14. Twice Upon A Time: The Singles (VHS) (1992) 15. The Rapture (1995) 16. The Seven Year Itch (DVD) (2002) 17. Seven Year Itch (Live) (2003) 18. Downside Up (2004) 19. Nocturne (DVD) (2006)