Pominę tutaj płaskie brzmienie, z racji tego, że to debiutanckie demo. Skupiając się na muzyce ciężko jest nazwać ją
thrash metalem - muzycy poruszają się raczej w średnich, dość marszowych tempach. Kawałki są relatywnie proste, oparte na niewielkiej ilości riffów i bardziej przypominają szkielety kompozycyjne niż regularne utwory. Blizej im zdecydowanie do hardcorowej estetyki niż do thrashu.
Ciekawiej wygląda natomiast sytuacja gdy muzycy przyspieszają - Kaśka za zestawem bębenków dobrze operuje stopami, a duet gitarzystów udanie podkłada pod to shreddy. Niestety, jest to jedyny element, który pozytywnie wyróżnia się na tle reszty.
Wokale są okropne - ni to krzyk, ni to growl, ale brak techniki jest namacalny. Utwory pozbawione są wyrazistej linii melodycznej, a nieudolne wokalizy tylko potęgują to wrażenie. Dodatkowo angielszczyzna wokalisty woła o pomstę do niebios. Grupie zdecydowanie przydałby się nowy gardłowy o mocnym, jadowitym głosie. Przydałoby się też lepsze miejsce nagrań oraz sporo pracy, gdyż na ten moment ciężko jest stwierdzić czy w tych muzykach jest potencjał na tyle duży, aby zaistnieć na rynku.
Tracklista:
- Addictions
- Four Shadows Of Eternity
- Black Contempt
- Sword Of Destiny
Wydawca: płyta wydana przez zespół (2010)