Recenzje : See You At Midnight - Icebreaker

See You At Midnight, Icebreaker, romantic, progressive rockZawsze gdy piszę recenzję jakiejś płyty staram się wgłębić w jej klimat, wejść w umysły twórców i przekazać możliwie jak najbliżej „co autor miał na myśli”. Czy rodzaj wykonywanej muzyki mi odpowiada czy też nie do końca, próbuję postawić się w roli docelowego odbiorcy i możliwie jak najbardziej obiektywnie opisać wartość muzyczną danego wydawnictwa. Kiedy jednak pojawia się coś z tak zupełnie innej bajki stoję przed nie lada wyzwaniem i dopada mnie swoiste rozdwojenie jaźni. Inaczej patrzę na ten materiał jako ja, gdybym miał go sobie puścić i słuchać, a inaczej biorąc pod uwagę, że piszę dla ludzi, którzy taki klimat lubią i chcą się czegoś dowiedzieć. See You At Midnight to warszawski projekt tworzący romantyczną muzykę progresywno-rockową. Ich debiutancki album „Icebreaker” ukazał się w 2010 roku. Kiedy ta płyta do mnie trafiła i ją sobie puściłem, szybko chciałem ją wyłączyć i się zabrać za następną. Wrodzona ciekawość i poczucie obowiązku nakazały mi jednak wysłuchać jej do końca. Czułem się wtedy jak postać z disneyowskiej kreskówki, nad głową której pojawia się diabełek i aniołek. Diabełek mówił mi: „Olej to k...a. Co to jest w ogóle? Przecież ty słuchasz metalu, a nie takiego gówna.” Aniołek na to: „Spokojnie, posłuchaj, przekonaj się. Przecież słychać, że coś grają. Nie oceniaj zbyt pochopnie.” I faktycznie grają. W czasach kiedy popularna wszem i wobec jest muzyka, w której nie ma żadnej muzyki już to jest wartością samą w sobie. Więc posłuchałem, potem drugi raz i trzeci... Mimo, że dalej uważam, że to nie jest muzyka dla mnie to moje podejście do niej się zmieniło.
   
Icebreaker” to dwanaście nastrojowych utworów, których podstawową wartością jest śpiew Sylwestra Adama. I tu pojawia się moja pierwsza rozterka. Zdaję sobie bowiem sprawę, że ten wokal jest bardzo dobry. Niewątpliwie chłopak umie śpiewać i robi to wyśmienicie. Ma szeroką gamę tonacji i wykorzystuje ją w zależności od potrzeb. Jest to największa zaleta tej płyty i jestem przekonany, że wiele osób, w szczególności płci odmiennej, ją za to polubi. Z drugiej strony ja takiego śpiewania nie trawię. Jest za słodkie i ciapowate. Po prostu mi nie odpowiada.
   
Jak już wspomniałem chłopaki też grają. I to grają całkiem fajnie i przyzwoicie. Jest nastrojowa gitarka, która potrafi wprowadzić słuchacza w klimatyczne pasaże. Czasem nawet gra na tyle interesująco, że co najmniej dorównuje partiom wokalnym jak w dziewiątym „Welcome To My Store”. Jest fajnie wyeksponowany basik, który jest bardzo dobrze słyszalny i oprócz dodawania podkładu pod perkusję potrafi się wybić i zaskoczyć własną partią. Jest wreszcie perkusja, która jednak stanowi tło w stosunku do reszty. A czego brakuje z punktu widzenia mojej wypaczonej osobowości? A no przede wszystkim trochę rockowej jazdy. Trochę szaleństwa, grania z większym pazurem. Płyta w całości jest nostalgiczna i taka trochę smętna. Jak na dwanaście kawałków i prawie godzinę muzyki jest trochę zbyt mało urozmaicona. Wydaje mi się, że nawet wielbiciel tematu pod koniec może być trochę znużony.
   
Z drugiej strony nie uważam, że jakiś kawałek jest tu zbędny. Płyta trzyma poziom do końca. Cieszy mnie również, że w żadnym momencie zespół nie poszedł w stronę jakiejś badziewnej balladki. Tych spokojnych, romantycznych utworów nie należy mylić z komercyjną tandetą i za to należy im się szacunek niezależnie od muzycznych upodobań.
   
Ja raczej nie zostanę fanem tego zespołu i ta płyta nie będzie gościć w moim odtwarzaczu. W mojej bajce diabełek zawsze musi być górą. Ja dla See You At Midnight po prostu nie jestem targetem. Jednak nie ulega żadnej wątpliwości, że jest to bardzo dobry i ciekawy zespół i każdy kto lubi nie ostrą i hałaśliwą, a sentymentalną i uczuciową stronę rocka, nie będzie zawiedziony.
   
Niezależnie od tego uważam, że ten materiał nie jest potężnym Icebreakerem z okładki, a na tytuł płyty bardziej pasowałoby mi Icemelter. Ale to już tak na marginesie.

Tracklista:

01. Steps Ahead
02. Anytime Anyplace
03. Icebreaker
04. Day of Independence
05. Lovelab
06. Too Bad
07. The Wedding Song
08. Human Touch
09. Welcome to my Store
10. Call it Freedom
11. Burning Robe
12. Coming Home

Wydawca: See You At Midnight (2010)

Wysłany przez:
Zaakceptowane przez: amorphous
Wysłano:

Rozpocznij dyskusję
5 123245

Podobne Artykuły