Na płytę złożyły się zaledwie cztery kompozycje, ale dzieje się tu
wystarczająco dużo, aby słuchacz miał dość. Formacja z płyty na płytę
polepszała swój warsztat instrumentalny, osiągając apogeum na "
Hemispheres", "Permanent Waves" oraz "Moving Pictures". "
Hemispheres"
to instrumentalne rzeź, gdzie wszechobecny bas Geddy'ego Lee oraz
jazzująca perkusja Neila Pearta nie daję słuchaczowi wytchnienia, a
Alex Lifeson przeplata melodyjne sola z nieco bardziej połamanymi
rytmami. Tutaj już wyraźnie widać styl każdego z muzyków oraz
instrumentalną precyzję. Absolutnym punktem kulminacyjnym płyty jest
instrumentalny "La Villa Strangieto" naszpikowanym popisami
instrumentalnymi.
Jedyną rzeczą, do której trzeba się
przyzwyczaić to delikatny i wysoki wokal, kojarzący się trochę z
artystami country. Niestety jest on pewną barierą w odbiorze muzyki. Są
jednak instrumentarium jest na tyle przemyślane i na tyle pogmatwane
zarazem, że czyni "
Hemispheres" jednym z najlepszych jeśli nie
najlepszym krążkiem zespołu.
Tracklista:
01.
HemispheresI. Prelude
II. Apollo/Dionysus
III. Armageddon
IV. Cygnus
V. The Sphere
02. Circumstances
03. The Trees
04. La Villa Strangiato
Wydawca: Mercury Records (1978)