Dark Planet: Cześć Wolf, przede wszystkim redakcja DarkPlanet chciałaby
pogratulować Wam, jako zespołowi bardzo udanego krążka jakim
niewątpliwie jest "
Blood Of The Nations". Jest to pierwsze Wasze
studyjne wydawnictwo od 14 lat. Kto z członków i kiedy wyszedł z
inicjatywą, aby jednak wskrzesić zespół i zacząć pisać materiał na nowy
album?
Wolf Hoffmann: DZIĘKUJEMY BARDZO! Historia powstania płyty jest już
ogólnie znana, a to co się stało pozwoliło nam uwierzyć, że cuda się
zdarzają. Jeszcze rok temu żaden z nas nie uwierzyłby w to, co się
stało. Kiedy spotkaliśmy Marka (mowa tutaj o nowym wokaliście
Accept
Marku Tornillo, przyp. red.) ani on ani my nawet nie myśleliśmy o tym,
że możemy reaktywować
Accept, a jednak się stało.
DP: Prawdę mówiąc, myślę, że niewiele osób spodziewało się po
Accept tak
dobrego powrotu. Co sprawiło, że utwory z "
Blood Of The Nations" brzmią
jednocześnie bardzo świeżo i spontanicznie, a zarazem zawierają
wszystkie elementy, z których grupa przez lata słynęła. Pochwal się, jak
długo pomysły na te kawałki kotłowały Ci się w głowie ?
WOLF: Tak, z pewnością to co zrobiliśmy było dość szalone. Kiedy Mark
zaśpiewał i zagrał wraz ze mną i Peterem (Peter Baltes, basista zespołu,
przyp.red) podczas prób zachwycił nas swoim wokalem. To było właśnie TO
co nas odblokowało – wszystko co się stało później, dosłownie spadło na
nas jak grom z jasnego nieba. Kiedy powiedzieliśmy sobie, TAK reaktywujemy
ACCEPT, nie mieliśmy żadnego materiału na nową płytę, ani
jedna piosenka nie była wtedy napisana. Jednak byliśmy tak pozytywnie
naładowani pomysłem ponownego wspólnego grania oraz tego jak Mark śpiewa, że cała
reszta po prostu potoczyła się jak z górki, a proces tworzenia był po
prostu nie do zatrzymania.
DP: Choć od premiery płyty minęło już kilka miesięcy, to mimo wszystko
chciałbym, abyś podzielił się z czytelnikami informacjami dotyczącymi
procesu nagraniowego. Kto przyniósł najwięcej pomysłów ? Ile utworów
udało Wam się skomponować i co się stanie z numerami, które na "Blood Of
The Nations" nie trafiły. Jest szansa, aby je gdzieś usłyszeć w
przyszłości?
WOLF: Wszyscy, którzy znają nasz zespół wiedzą jak przebiega ten proces.
Wraz z Peterem połączyliśmy nasze starania i zrobiliśmy to co zawsze…
Prawie nigdy nie pracujemy na „pozostałościach” z poprzednich płyt, nie
korzystamy z nienagranych piosenek bądź ich fragmentów. W prawdzie
mogłoby się to zdarzyć jednak zwykle opanowuje nas ten szczególny stan
umysłu, który jest zwykle zupełnie inny niż ten panujący przy nagrywaniu
poprzedniego albumu. Tak naprawdę, ponieważ nie planowaliśmy nigdy
powrotu
Accept, nie szukaliśmy nowego wokalisty, nie szukaliśmy
producenta ani nie mieliśmy żadnego materiału na płytę, to wszystko co
się stało było jakby jednym wielkim zbiegiem okoliczności.
DP:
Accept działa na scenie od ponad 40 lat, przez ten czas skład
zespołu zmieniał się kilkukrotnie. Jakie teraz panują relacje w zespole,
po tak długiej przerwie od wspólnego grania ?
WOLF: Wiesz, nigdy nie zgadzałem się z tym jak liczy się “wiek zespołu”.
Dziecka, które zaczyna chodzić nie nazywa się od razu dorosłym, dopóki
nie osiągnie ono odpowiedniej dojrzałości. Pierwsze, dziecięce
powiedziałbym, kroki zespołu
Accept nie miały z pewnością wiele
wspólnego z jego dojrzałością muzyczną. Według mnie, początek
profesjonalnego grania
Accept należałoby liczyć na późne lata 70’, a w
szranki ze światowej sławy zespołami z naszego nurtu muzycznego stanęliśmy około roku 1980/81. Tak więc tak naprawdę nie jesteśmy tacy
starzy :) A mówiąc o tym czy
Accept zmieniało się już wielokrotnie jako zespół…
Pewne aspekty zmieniły się oczywiście wraz z tym jak zmienialiśmy się
my, muzycy tworzący zespół, a także to, w jaki sposób pracujemy uległo
pewnym zmianom i postępowi.
DP: Nowym wokalistą zespołu jest
Mark Tornillo z relatywnie nieznanej
formacji TT Quick. Jak to się stało, że właśnie Mark został Waszym
wokalistą ? Nie będę ukrywał, że jeszcze na długo przed ukazaniem się płyty w mediach można było wyczytać, że pozostali członkowie zespołu pod
ogromnym wrażeniem jego możliwości wokalnych.
WOLF: Tak jak wspomniałem wcześniej, Mark pojawił się w naszym życiu
przez przysłowiowy przypadek i z nami stało się dokładnie to samo co z
milionami fanów na całym świecie. Znokautował i powalił nas na łopatki
swoim wokalem, sposobem w jaki śpiewa, charyzmą, otworzył nas ponownie i
sprawił, że poczuliśmy się ponownie jak 20-latkowie. Nikt z nas w
najśmielszych snach nie wyśnił podobnego scenariusza dla
Accept, tak
szalonego i niezwykłego.
DP: Może trochę uprzedzam fakty, ale chciałem zapytać, czy Mark zamierza
kontynuować współpracę z
Accept w dłuższej perspektywie, czy też jest
to jednorazowa współpraca obejmująca proces nagraniowy "Blood Of The
Nations" i trasy promujące krążek?
WOLF: Tak jak nikt z nas nie planował powrotu
Accept, nie mamy na razie
konkretnych planów na przyszłość. Po prostu spojrzeliśmy na siebie i
zgodnie stwierdziliśmy, że trzeba nagrać płytę, nie mając nic nagrane
ani umowy z żadną wytwórnią, ani pomysłu na nowy album. I wtedy pojawił
się Andy Snap ustawiając nas jak wagoniki na właściwe tory, podpisaliśmy
umowę z Nuclear Blast. Po drodze spotkaliśmy jeszcze wielu wspaniałych
ludzi, którzy uwierzyli w nas i w to, że jesteśmy w stanie stworzyć nowy
dobry album… I uwierzyliśmy sami w siebie.
DP: Jak wiadomo grupa chwilowo reaktywowała się 2005 roku i zaliczyła
jedno tournee. Wtedy też wasz poprzedni wokalista U
do Dirkschneider
zaznaczył, że nie chce brać udziału w jakimkolwiek procesie nagraniowym
pod szyldem
Accept. Jak obecnie wyglądają Wasze stosunki z byłym kolegą z
zespołu?
WOLF: Wiesz, nikt nie mógł powiedzieć tego lepiej od niego samego: nie
ma chemii, nie ma zabawy, tylko jedna wielka katastrofa. Wszyscy muzycy
kiedykolwiek występujący z
Accept znaleźli swoje miejsce w życiu,
kontynuują solową karierę, a obaj z Peterem mamy podobne zdanie na ten
temat.
Accept zapisało kilka pokaźnych stronic w historii hard rocka, a
wszyscy, którzy odbyli tę podróż z nami, nieważne jak długą, mogą być
dumni, że
Accept zostawiło po sobie dość wyraźne odciski stóp w historii
muzyki.
DP: Niedługo rozpoczynacie trasę koncertową po Europie, choć jak wiemy
macie za sobą już kilka koncertów po reaktywacji. Zdradźcie, czy pomimo
tak długiego stażu scenicznego macie tremę, aby wyjść na scenę i
zaprezentować materiał ? Podobno comebacki są trudne, zważywszy, jeśli
przed laty cieszyliście się bardzo dużą popularnością. Czujecie w sobie
jeszcze tego zwierza scenicznego co przed laty, czy też na nowo trzeba
wypracować tę pewność siebie?
WOLF: Nie mieliśmy zbytnio czasu zastanawiać się nad tym czy nasz powrót
będzie trudny czy tez nie. Nie minął jeszcze rok, a my wystąpiliśmy już
w 17 krajach, graliśmy w większych bądź mniejszych klubach, a także na
festiwalach. Po całkowicie wyprzedanym występie w Nowym Yorku,
przestaliśmy się przejmować tym czy fani polubią reaktywowane
Accept.
Wiedzieliśmy już ze nasi fani zareagowali na Marka Tortillo dokładnie z
takim samym entuzjazmem jak my, wiedzieliśmy, że razem rozniesiemy scenę
w perzyny. Dosłownie nie mieliśmy ani chwili na zamartwianie się,
wszystko potoczyło się z ogromną szybkością… I toczy do tej pory.
Chłopie, mówię Ci jesteśmy na wysokiej fali.
DP: A zdradzisz może jak wygląda Wasze życie gdy jesteście w trasie?
Imprezujecie jeszcze jak młodzieniaszki, czy już raczej stawiacie na
spokojniejszy tryb życia i odpoczynek?
WOLF:
Accept nigdy nie był zespołem bardzo imprezującym po koncertach,
nigdy nie żyliśmy utartym schematem zespołu rockowego, ale mogę
powiedzieć o sobie, że jestem w świetnej formie, lepszej niż
kiedykolwiek przedtem. Peter i ja nigdy się lepiej nie bawiliśmy, a
życie nigdy nie było tak wspaniałe.
DP: Polscy fani na pewno najbledziej zainteresowani są faktem, że
Accept wystąpi w Polsce aż trzykrotnie. Zapewne dla młodszych fanów
będzie to pierwsza okazja, żeby zobaczyć żywą legendę na scenie. Czego
oczekujecie po koncertach w Polsce i czego Polscy fani mogą spodziewać
się po występach
Accept?
WOLF: W 110% skupiamy się na energetycznym graniu pełnym powera, żadnego
tam hokuspokus. Chcielibyśmy tworzyć koncerty wraz z naszymi fanami,
przede wszystkim liczy się dla nas dobra zabawa na scenie jak i pod nią.
Let's rock together!
DP: Do tej pory dwukrotnie graliście a Polsce, ale było to bardzo dawno
temu, bo w 1986 i w 1993 roku. Czy masz jakieś wspomnienia odnośnie
tamtych występów?
WOLF: POLSKA jako kraj przywodzi nam na myśl kompletnie inne
wspomnienia, o zupełnie innym znaczeniu niż inne kraje, w których do tej
pory występowaliśmy. Wspomnienia i wrażenia z koncertu w 1986 roku
nigdy nas nie opuszczą, jesteśmy świadomi zmian, jakie od tego czasu
nastąpiły w Waszej historii. Z wielką niecierpliwością oczekujemy na
koncert w Polsce oraz widok fascynujących fanów szalejących ile sił w
piersiach pod naszą sceną.
DP: Serdecznie liczę na to, że lutowe koncerty dostarczą polskim fanom
niezapomnianych, jakże pozytywnych wrażeń. Sam też czekam na Wasz występ
z niecierpliwością. Na zakończenie naszej rozmowy może chciałbyś od
siebie przekazać kilka słów czytelnikom DarkPlanet?
WOLF: Wielkie dzięki za ponowne tak miłe powitanie
Accept w Polsce.
Bardzo się cieszymy tą kolejną wizytą, nie możemy się doczekać występu.
Nieważne co było kiedyś, co będzie w przyszłości, to jest chwila którą
należy zatrzymać w miejscu i uczynić niezapomnianą. Do zobaczenia
wkrótce!
DP: Serdecznie dziękuję Wolf za wywiad, pozdrawiam serdecznie.
Z Wolfem Hoffmannem rozmawiał Gniewomir Solarek (Harlequin)
PRZYPOMINAMY, że cały czas trwa KONKURS związany z zespołem
Accept, w którym można wygrać WEJŚCIÓWKI oraz jedyne w swoim rodzaju SPOTKANIE z muzykami zespołu. Szczegóły dotyczące konkursu znajdziecie
TUTAJ.