Prominentną rolę odgrywa tutaj bas Claypoola, który niewątpliwie należy do światowej czołówki. Gitara w szczątkowej części pojawia się na tym albumie, stanowiąc jedymi okazjonalnie tło. Niemniej jednak na albumie są solówki - co prawda niewiele ich jest ale są na bardzo wysokim poziomie. Co zaś się tyczy wokali, to nie ma co się nad nimi rozpisywać, bo są marne i są świetnym tłem dla bujającej się muzyki. Zdecydowanie bardziej przypominają one monologi wyśpiewywane pod tworzoną rytmikę.
Zdecydowanie wyróżniającymi się kompozycjami na tym albumie są "Fish On", "Tommy The Cat" i "Eleven", gdzie bas Claypoola wgniata po prostu w ziemię.
Tak czy siak, powstał bardzo ciekawy, bardzo dobry, luźno, swobodnie zagrany album, zdecydowanie bardziej pokazujący umiejętności muzyków, aniżeli zawierające jakieś spójne kompozycje. Słucha się jednak tego bardzo przyjemnie, tym bardzie, że chyba nikt nie gra takiej muzyki na takim poziomie.
Wydawca: Interscope Records (1991)