Krążek okazał się być kolejnym, dużym krokiem w kierunku agresji. Od pierwszych nut otwierającego płytę "Mouth For War" nasza świadomość jest przyzwyczajana, że będziemy mieli do czynienia z nasza świadomość jest przyzwyczajana, że będziemy mieli do czynienia z graniem cięższym, bardziej agresywnym, aniżeli na "Cowboys ...". Zmianie uległo dużo rzeczy - masywniejsze gitary, solówki nieco mniej frywolne, ale wciąż wyśmienite, , głos Anselmo wydaje się wydaje się być głębszy i bardziej zwierzęcy, bas rzadziej wysuwa się na pierwszy plan, ale za to perkusja ma o wiele więcej do powiedzenia niż na poprzednim krążku. Zaskakuje natomiast ogromna nowoczesność utworów - to jest właśnie ten styl, który dekadę później będzie naśladowany przez tysiące zespołów. Odrobinę metaliczne, odhumanizowane granie, by nie powiedzieć podwaliny mathmetalu, potężne shreddy i ta niesamowita rytmika i pazur - na tym krążku
Pantera pokazuje jak instrumenty powinny być zsynchronizowane.
Zespół zaskakuje pomysłami - ultraciężki i wolny "New Level", "Walk" z kultowym riffem, rozpędzony "Fucking Hostile", świetne ballady "Hollow" i "This Love", agresywny jak diabli "Rise" czy też walcowaty "By Demons Be Driven" świadczą o sile te świadczą o sile tego albumu.
Dla wielu fanów "Vulgar ..." jest najlepszym wydawnictwem zespołu, pełnym klasyków, świetnych pomysłów i czadu, definiującym styl zespołu. Choć osobiście wyżej cenię sobie "Far Beyond Driven", to muszę z całym szacunkiem przyznać, że gdyby nie właśnie ten album, to nie mielibyśmy tych tysięcy amerykańskich naśladowców, którzy chcą być jak
Pantera, ale nie zawsze im się to udaje.
Wydawca: ATCO Records (1992)