Już od "Blackwater Park" było widać, że zespół czuje pociąg do klimatów lat 70tych, na "Deliverance" ta fascynacja była jeszcze bardziej widoczna. "
Damnation" jest albumem całkowicie utrzymanym w tej konwencji. Brak tu growlingów, ciężkich gitar, dominują wyciszające, spokojne kompozycje. Podstawowym zarzutem jest to, że
Opeth nagrał album zupełnie odmienny od tego, co grał do tej pory, psychodeliczny progresywny rock, to nie jest przecież to samo co death metal. Tym bardziej, że wiadome było, że jest to jednorazowy wybryk zespołu.
Na cóż, jednak zdadzą się te zarzuty, skoro
Opeth nagrał album, który jest o klasę lepszy od tego co nagrywają choćby Anekdoten i Liquid Scarlet - zespoły grające prog-rock w starym stylu. Tak więc "
Damnation" choć to nie jest typowy album dla
Opeth, jest albumem co najmniej dobrym, dowodzącym, że muzycy
Opeth są profesjonalistami i potrafią się odnaleźć w nietypowej dla siebie stylistyce.
Wydawca: Koch Records (2003)