„
Divinity Of Death” w jakimkolwiek stopniu nie jest wydawnictwem oryginalnym. Jeśli jednak ktoś tęskni za thrash/deathową jazda w stylu Dark Aniel, Possessed czy Morbid Saint ten nie mógł lepiej trafić. Płyta przynosi pół godziny dzikiego, brudnego i niechlujnego
thrash metalu, który swoim potężnym ładunkiem energetycznym rzuca słuchacza o ziemię. Proste struktury utworów, dzikie, niechlujne riffy, świetne zmiany tempa, agresja, soczyste, ale mocno oldschoolowe brzmienie i ten charakterystyczny wokal Sindrea Solema sprawiają, że ciężko jest znaleźć lepszego epigona w/w formacji aniżeli Nekromantheon. I nie przeszkadza tu nawet fakt, ze materiał jest bardzo jednorodny, a poszczególne utwory nie różnią się znacząco od siebie.
Zapomnijcie o muzycznej finezji i gładkim jak pupcia niemowlaka brzmieniu. Norwegowie zabierają nas w czasy odległe o 25 lat serwując pełen młodzieńczej werwy metal, nawiązujący do najlepszych thrashowych tradycji. „
Divinity Of Death” choć dalekie od oryginalności ma ogromną szanse stać się współczesnym thrashowym klasykiem, bo mało kto dziś tak gra, a jeszcze mniej zespołów potrafi tak doskonale oddać ducha tamtych czasów. Szczerze polecam.
Tracklista:
1. Gringo Death
2. The Point of No Return
3. Cry Havoc
4.
Divinity of Death5. Lex Talionis
6. Devolutionary Storms
7. Tortured in Tartaros
8. Further Beyond
9. Acid Visions
10. Psyanide
11. Alcoholy Terror
Wydawca: Duplicate (2010)