Gdyby ktoś powiedział, że w krótkich formach filmowych, jakimi są teledyski, pokazuje się wyłącznie taniec, śpiew i proste, zazwyczaj pozbawione sensu scenki, byłby w błędzie. Napisałam już o tym w moim długim artykule pt. “Teledyski, małe dzieła sztuki”, który można znaleźć w Internecie (tekst zawiera analizy i interpretacje kilku video clipów, poruszających poważne tematy i zachęcających odbiorców do refleksji). Dzisiaj chciałabym się zająć jednym z moich ulubionych filmików, jakim
jest “Biełyj Płaszczik” - “White Robe” zespołu t.A.T.u. Teledysk jest
dostępny w trzech różnych wersjach: ocenzurowanej rosyjskojęzycznej,
nieocenzurowanej rosyjskojęzycznej oraz ocenzurowanej
angielskojęzycznej. I, jak twierdzi jedna z wokalistek, stanowi alegorię
aborcji tudzież sprzeciw wobec mordowania nienarodzonych dzieci.
Akcja
video clipu rozgrywa się w XXI wieku - a nie, jak sądzą niektórzy, w
czasach II wojny światowej - i ukazuje jakieś totalitarne państwo, w
którym skazano na śmierć niewinną, ciężarną kobietę (podobno lesbijkę,
ale to inna historia). Reżyser pokazuje nam ostatnie minuty przed
egzekucją, a mianowicie sposób, w jaki przygotowują się do niej dwie
osoby: skazana ciężarna (grana przez Julię Wołkową) oraz pani generał (w
tej roli Lena Katina), dowodząca plutonem egzekucyjnym. W pierwszej
części filmiku widzimy wszelkie różnice i podobieństwa, jakie dzielą lub
łączą główne bohaterki.
Skazana ciężarna jest pełna niepokoju,
złości, buntu i pogardy dla samej siebie, przez chwilę myje sobie zęby w
łazience, potem opluwa własne lustrzane odbicie i bierze prysznic (w
wersjach ocenzurowanych oglądamy ją od dekoltu w górę, w
nieocenzurowanej możemy zobaczyć dużo więcej). Później widzimy ją ubraną
w tytułowy “Biały Płaszczyk”, będący najprawdopodobniej kaftanem
bezpieczeństwa. Kobieta siedzi w celi przy stole, ze złością odsuwa
przyniesioną przez strażniczkę tacę z jedzeniem, a następnie pije
alkohol (pewnie “na odwagę”, chociaż panie w ciąży zdecydowanie NIE
powinny tego robić!).
W wersjach ocenzurowanych Julia spożywa
czerwone wino, po czym od razu zostaje zaprowadzona do miejsca kaźni. W
wersji nieocenzurowanej sytuacja przedstawia się nieco inaczej. Kobieta
krzyczy coś do przedstawicielek służby więziennej, awanturuje się,
uderza pięścią w stół, robi wyniosłe miny i dopiero wtedy otrzymuje
napój wyskokowy (coś żółtego, w dziwnej butelce). Pijąc alkohol,
otrzepuje się, a później pokazuje prześladowczyniom wulgarne gesty.
Dopiero wtedy zostaje zakuta w kajdanki i wyprowadzona z celi. We
wszystkich wersjach Julia, prowadzona na śmierć przez wysokie i potężnie
zbudowane strażniczki, wydaje się mała, słaba i bezbronna jak dziecko.
Wrażenie to jest potęgowane przez jej “Biały Płaszczyk”, który - ze
względu na kolor - kojarzy się z dobrocią, czystością i niewinnością.
Teraz
przyjrzyjmy się temu, co robi druga postać, czyli bezlitosna pani
generał. Początkowo kobieta jest ubrana w skąpe, frywolne fatałaszki,
albowiem wraca z jakiegoś spotkania towarzyskiego czy bankietu
(prawdopodobnie mającego miejsce… na terenie więzienia bądź obozu
koncentracyjnego!). Kiedy dociera do swojego pokoju, wskakuje na łóżko,
zrzuca z siebie seksowne ubrania, a potem zakłada białą koszulę, spodnie
oraz wojskowy mundur (w wersjach ocenzurowanych Lena rozbiera się tylko
do bielizny, ale w nieocenzurowanej - do naga. Poza tym, w tej
ostatniej widzimy, jak bohaterka dosyć długo mierzy sobie krawat). Ta
scena ma charakter symboliczny i może sugerować, że teledyskowy czarny
charakter jest feministką. Pani generał poddaje się bowiem ogromnej
metamorfozie - w jednej chwili przestaje być kobietą, a zamienia się w
twardego, bezwzględnego, niewrażliwego, “męskiego” żołnierza.
Jedyne,
co mnie zastanawia, to zbliżenie na białą koszulę Leny (symbol
niewinności). Czy oznacza ono, że bohaterka również jest niewinna, tzn.
nie odpowiada za to, iż Julię skazano na śmierć? Może pani generał jest
po prostu wykonawczynią “brudnej roboty”, którą zleciły jej władze i od
której nie może się wywinąć? Zauważmy, że na twarzy Leny nie ma radości
ani mściwej satysfakcji - przeciwnie, od czasu do czasu pojawia się coś w
rodzaju smutku, niepewności lub zadumania. Widać to zwłaszcza w wersji
nieocenzurowanej - naga kobieta leży bez ruchu na łóżku i najwyraźniej o
czymś rozmyśla. Jej mina jest poważna, niewesoła, wręcz przygnębiona.
Kiedy
Lena jest już ubrana, wyrusza samochodem do więzienia, aby wykonać
wyrok wydany na Julię i jej nienarodzone dziecko. W przeprowadzeniu tego
przedsięwzięcia próbuje jej przeszkodzić grupa ludzi, która dobija się
do jej samochodu, jakby chciała zaprotestować przeciwko egzekucji
ciężarnej kobiety (szczególnie dramatycznie wygląda to w wersji
nieocenzurowanej. Widzimy tam wyraźnie, jak jeden z mężczyzn unosi
wysoko jakąś księgę, najprawdopodobniej Pismo Święte). Pani generał
usiłuje nie zwracać na nich uwagi, ale widać, że czuje się dosyć
nieswojo. Wreszcie obie bohaterki, Julia i Lena, spotykają się w miejscu
przeznaczonym do wykonywania wyroków śmierci (ta pierwsza zostaje
przyprowadzona przez pracownice służby więziennej, a ta druga
wmaszerowuje na czele żołnierzy-mężczyzn).
Strażniczki rozbierają
skazaną aż do bielizny, przyczepiają ją za ręce do jakiegoś wysokiego
drąga i odsuwają się, aby nie stracić życia, kiedy wojskowi zaczną
strzelać. Kobieta-generał przez chwilę przygląda się swojej przyszłej
ofierze. Co najstraszniejsze, scena jest również obserwowana przez
jakichś cywilów, którzy stoją na specjalnym tarasie i oglądają
“widowisko” z dużej wysokości. Niestety, widzimy ich tylko w wersji
nieocenzurowanej.
Są to ci sami ludzie, którzy na początku
teledysku brali udział w bankiecie - wszyscy noszą stroje wieczorowe,
chichoczą, wesoło rozmawiają, piją drinki, naśmiewają się z bezbronnej
Julii. Wśród nich jest jeden duchowny katolicki, ale stoi on nieco z
tyłu, jakby nie dopuszczono go do oglądania przedsięwzięcia, będącego
jednocześnie egzekucją (dla matki) i aborcją (dla dziecka). Jeśli chodzi
o ciężarną, to ta rozebrana, upokorzona kobieta, przyczepiona za ręce
do drąga, stojąca ze zwieszoną głową i jedną nogą podkurczoną, przez
chwilę wygląda jak Chrystus na krzyżu. Naturalnie, Julia przyjmuje tę
kontrowersyjną pozycję wyłącznie w wersji nieocenzurowanej.
W
końcu Lena zaczyna dawać żołnierzom znaki, aby naładowali broń,
skierowali celowniki w stronę Julii i strzelili. Rozlega się krótki,
głośny huk - we wszystkich wersjach jednakowo przerażający. Bezlitosna
pani generał jeszcze przez chwilę patrzy na biedną Julię, po czym wyrywa
ją z zadumy… dzwonek telefonu. Kobieta-żołnierz jest wyraźnie
zaskoczona i przestraszona, co sugeruje, że dzwoni jakiś spóźnialski,
który chciał ułaskawić ciężarną, ale nie zdążył. Na tym video clip się
kończy.
Jak widać, istnieją na tym świecie teledyski, które
poruszają poważne tematy i zmuszają odbiorców do zastanowienia się nad
nimi. Oczywiście, zawsze znajdą się osoby delikatne i skrajnie
tradycjonalistyczne, które, zapytane o opinię na temat dzieła “Biełyj
Płaszczik” (“White Robe”) t.A.T.u., powiedzą, że pokazywanie
drastycznych scen w muzycznych video clipach jest niestosowne. Jednak ja
popieram kręcenie takich filmików, bo uważam, iż w ciekawy, nienachalny
sposób sygnalizują one istotne problemy.
Jedna z wokalistek
duetu t.A.T.u. (według rosyjskiej Wikipedii Julia, według angielskiej -
Lena) otwarcie mówi, że protestowanie przeciwko aborcji za pomocą słów
może być nieskuteczne. Aby udowodnić ludziom, jak wielkim okrucieństwem
jest mordowanie nienarodzonych dzieci, trzeba po prostu im to pokazać -
nawet w takiej alegorycznej formie, jaka występuje w “Białym
Płaszczyku”. Cieszę się, że kultura i sztuka coraz częściej stają się
nośnikami mądrych, wartościowych, godnych uwagi treści. Inteligentne
przesłanie, w połączeniu ze świetnie zrealizowanym filmem i dobrą
muzyką, jest właśnie tym, czego nasze społeczeństwo pilnie potrzebuje.
Poza tym, warto zauważyć, iż “Biełyj Płaszczik” (“White Robe”) jest nie
tylko sprzeciwem wobec aborcji, ale także wobec totalitaryzmu.
Najprawdopodobniej komunizmu, albowiem w teledysku występuje zespół z
Rosji, czyli dawnego ZSRR, a jego nieocenzurowana wersja (tudzież jedna z
ocenzurowanych) jest rosyjskojęzyczna.