Przechodzimy szeptem drzewa wieszają się na wietrzeopierając swe dłonie o przestrzeńkruki i wrony otulają krzykiem dzieńnasze dusze falami oceanutrzymam cię za rękę ty za mnie też i nie zimnoa wilcza noc przed nami jestluna patrzy i tuli wszystkie nocne dziecimodlą się i śpiewają pieśnio snach które śnią w odmiennych światachwyłączam telewizor pilotemwszystko zanikło i muzyka przestała grać.wtedy postawiłem na stole lampęjej łuna oświetliła twoje ciałoprzykryte zimnym powietrzem i moje oczy zaczną pieścić tam gdzie nie wita nas dzieńI będzie tylko mgła we mgle taniecw tańcu żądza dotyku nagich ciałgdzie lament samotności odejdzie w szepta drzewa zakwitną kwieciemliście jesienne opadłe powstanąi zaniknie zapomnienie gdzie każdy gest będzie mieć swój celZegar - na ramieniu ptasie skrzydłaczas - w żyłach płynie istotna krewa ty uniesiesz się po przez mój usypiający śpiewI będziesz istnieć jak nie jedno dziełoIstniejąc w muzealnych światachludzkich nie zawsze czystychprzemyśleń.