Wszystkich projektów Christiana
Pohla nie znam. Raczej dotąd wystarczał mi Blutengel, a nawet i to było za dużo
jak dla mnie. Po Miss Construction sięgałam niepewnie, po wcześniejszym zapoznaniu
się z stroną MySpace, która dała mi tylko przedsmak tego co znajduje się na
płycie. "Kunstprodukt" okazała się płytą, przez którą moje przedwczesne obawy
okazały się nieuzasadnione. Otrzymałam ponad 75 minut dobrej, tanecznej,
elektronicznej muzyki.
Pierwsze co rzuciło mi się w uszy podczas przesłuchiwania "Kunstprodukt" to ubogość tekstów. Zespół podążył śladami bardziej mainstreamowych kolegów reprezentujących muzykę elektroniczną, znanych nam z dużych telewizji muzycznych. Najczęściej mamy do czynienia z kilkoma słowami, czy zdaniami powtarzanymi niczym litania przez cały utwór. Przy jednym czy dwóch kawałkach z reguły mnie to nie razi, ale jednak czasem przydałoby się wzbogacić jakiś utwór pod względem słownictwa.
Jak już pisałam mamy do czynienia z muzyką taneczną, która potrafi zachęcić do poruszania się przy jej rytmie. Łatwo wyczuwalny rytm już dopełnia wszystko. Nic tylko pójść na parkiet, czy gdziekolwiek gdzie da się tańczyć. Dodatkowo utwory są zróżnicowane muzycznie, nie mamy do czynienia z graniem wszystkiego na jedna nutę , co sprawia, że równie miło się słucha jak i rusza. Oprócz męskiego głosu Miss Construction częstuje nas damskim wokalem, od którego wprost bucha erotyzmem, co nadaje utworom świetny klimat.
Miss Construction uracza nas dwoma coverami, jeśli pierwszy można nazwać coverem, "Totes Fleisch" z repertuaru Terminal Choice, który trzeba przyznać wiele stracił na klimacie, ale teraz idealnie nadaje się na imprezy, oraz "Hass Und Liebe" z repertuatu Eco, który wyszedł znakomicie, oczywiście nie ujmując oryginałowi. Na 16 utworów mamy tylko 2 remiksy co jak dla mnie jest dużym plusem, ostatnio coraz częściej trafiają w moje ręce niby pełnoprawne albumy, jednak w większości zapełnione remixami jednego czy dwóch kawałków.
Trzeba przyznać, że "Kunstprodukt" zachęcił mnie do zapoznania się z innymi projektami Christiana Pohla, który jak dotąd kojarzył mi się głównie z Blutengel. Płyta idealnie trafia w mój gust, potrafi dać niezłego kopa, chociaż na dni kiedy ma się ochotę odnaleźć głębszy sens w utworach zdecydowanie się nie nadaje. Ale nie ujmuje jej to pod względem bycia jak na razie jedną z najbardziej tanecznych płyt 2008 roku w moim mniemaniu.
Tracklista:Wydawca: Out Of Line (2008)