Bo cóż z tego, że takie "Battery" , "
Master Of Puppets" czy "Sanitarium" porywają techniką i dynamiką, jak z każdego utworu bije niepokój, pretensja, smutek. Na tym albumie nie ma ani jednego "pozytywnego" dźwięku. Smutny, instrumentalny "Orion", bardzo tajemniczy "The Thing That Should Not Be", mocarny, pełen agresji "Leper Messiah". Od strony instrumentalnej zespół gra bardzo wyraźnie i czytelnie . Każdy ma miejsce na pokazanie swoich umiejętności, ale nie są one priorytetem. Najważniejsze, że muzykom udało się nagrać osiem świetnych numerów, które razem potrafią stworzyć spójną całość.
I niech sobie ludzie psioczą, że
Metallica upadła, że teraz gra gówno, że chcą wydębić trochę kasy... Niemniej wtedy w 1986 chyba nikt nie mógł się do nich zbliżyć poziomem. Grali ambitniej i ciekawiej od Slayera i Iron maiden, Anthrax nigdy nie grał ciekawie, a Megadeth i Testament stawiali nieśmiałe kroki.
Metallica naprawdę wielkim zespołem była...