Wracać wciąż do domu Le Guin
Zmierzch Bogów
Recenzje :

Megadeth - Cryptic Writings

Youthanasia, Megadeth, Cryptic Writings, thrash metal, Dave Mustaine, rock

Trzy lata po „Youthanasia” Megadeth wydał jej następcę w postaci „Cryptic Writings”. W ten sposób została podtrzymana tendencja zespołu do stopniowego odchodzenia od thrash metalu. To prawda, że siódme dzieło Megadeth jest jeszcze lżejsze i jeszcze bardziej wyważone. Pytanie tylko i co z tego? Jakie to ma znaczenie jeżeli nagrywa się taką płytę?

„Cryptic Writings” to muzyka ukierunkowana w stronę czystego rocka. Absolutnie nie znaczy to, że brakuje tu metalu. W wielu utworach gitary szaleją i mają fantastyczne solówki. Dużo tu jednak też bardziej przestrzennych, klimatycznych fragmentów. Również samo brzmienie jest bardzo przejrzyste i brak mu brudu i ciężaru. Megadeth stał się bardziej poważny i taki uduchowiony. O ile jestem wielkim fanem tego jaki ten zespół był wcześniej, to nie mam nic przeciwko nowemu wcieleniu. Wręcz przeciwnie. Nigdy nie zrozumiem osób, które wymagają od swoich ulubionych zespołów żeby zawsze grały to samo. Przecież to jest zupełnie bez sensu. Moim zdaniem koncepcja „Cryptic Writings” wypaliła w stu procentach i cała płyta jest po prostu znakomita.

To co wyróżnia Megadeth i jest jego chyba największym atutem, to niesamowita melodyjność i mam tu na myśli zarówno śpiew jak i gitary. Coś jest w tych utworach, że one aż unoszą. Płyną takim swoim porywającym strumieniem i przez cały czas słucha się tego z prawdziwą przyjemnością. Mimo, że gitary nie są ciężkie, ani brutalne, to mają w sobie jakąś magiczną moc. Spowodowane jest to oczywiście wysokimi umiejętnościami i talentem do komponowania wspaniałej muzyki. Jako przykład podaję cały blok solówkowy w „Vortex”. Nic dodać, nic ująć, tylko czapki z głów i chapeau bas. To samo jest z wokalem. Już sama barwa głosu Mustaine’a to miód na serce, ale na to nakładają się świetne linie melodyczne, które razem tworzą tą wielką całość. Takim bardzo dobrym przykładem jest „I’ll Get Even”. Kawałek niezbyt wyrafinowany gitarowo, a jaki porywający wokalnie.

Największymi hitami na płycie jednak są dwa pierwsze „Trust” i „Almost Honest” oraz znajdujący się w dalszej części „She-Wolf”. Fenomenalne refreny, taka sama gra. Prawdziwe arcydzieła i wielkie przeboje Megadeth. Trzeba jednak zaznaczyć, że na „Cryptic Writings” wszystkie numery są na wysokim poziomie i wcale jakoś wyraźnie nie odstają od tych najlepszych. Delikatniejszym i bardziej balladowym utworem jest trzeci „Use The Man”. Jest to jednak coś wspaniałego. Piosenka smutna, i przejmująca, z  mistrzowskimi solówkami, opowiadająca o uzależnieniu od narkotyków, czyli dla Dave’a również bardzo osobista.

Na koniec zaś mamy prawdziwą petardę w postaci „FFF”. Jest to taki szybki i ostry wolnościowy manifest, który pozostawia jak najlepsze wrażenie po sobie i całej płycie. Płycie, która moim zdaniem nie jest wcale ani jakaś rewolucyjna, ani kontrowersyjna. Najwyższej klasy muzyka zawsze obroni się sama, a „Cryptic Writings” na zawsze pozostanie już ponadczasowym arcydziełem.

 

Tracklista:

1. Trust
2. Almost Honest
3. Use The Man
4. Mastermind
5. The Distintegrators
6. I'll Get Even
7. Sin
8. A Secret Place
9. Have Cool, Will Travel
10. She-Wolf
11. Vortex
12. FFF

Wydawca: Capitol Records (1997)

Ocena szkolna: 6

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły