I te niestety to bardzo gorzkie słowa.
Megadeth na tym wydawnictwie chyba chciał powtórzyć sukces "Countdown To Extinction" i jeszcze bardziej poszedł w komercyjną stronę. Efekt jest taki, że żaden z tej czwórki wielkich muzyków nie ma w zasadzie możliwości zaprezentowania swoich umiejętności - riffy są nieciekawe, podobnie jak solówki, a i struktura piosenkowa do najambitniejszych nie należy. No właśnie - ten album byłby niezły gdyby te piosenki były naprawdę dobre - tymczasem ocierają się one o banał, melodie są chwytliwe, ale niewyszukane. Można by rzec, że
Megadeth zbliżył się do rocka, ale takiego komercyjnego. Szczerze powiedziawszy ani jeden utwór z tej płyty mi się nie podoba - mogę za to wskazać najgorszy - "A Secret Place" - szybki, z pseudoorientalnym motywem i "kaczkowatym" wokalem Mustaine'a, próbującym wydusić z siebie jakąś ciekawą melodię.
"Cryptic Writings" to ogromne potknięcie tego zespołu. Nawet w kategoriach albumu piosenkowego nie wypada on dobrze. Zamiast soczystego heavy/thrashu dostaliśmy popłuczyny "Coundown To Extinction". I tym razem
Megadeth chyba poszedł w ślady Metallicy - zarówno "Reload" jak i "Cryptic Writings" to albumy bardzo słabe, które nieudolnie próbują nawiązać do przeszłości. Chyba jednak Mustaine & Co. są stworzeni do wyższych celów niż komercyjne brzmienia.
Wydawca: Capitol Records (1997)