Następca "Rust In Peace" także okazał sie być sporym zaskoczeniem. Mustaine pozazdrościł chyba Metallice i też nagrał album piosenkowy. Próżno tu szukać popisowych solówek, nawałnicy technicznych riffów czy rozbudowanych aranżacji. Tym razem Medadeth poczuł potrzebę sprawdzenia się w nieco bardziej komecyjnym wydaniu. Najciekawsze jest to, że ta sztuka zespołowi sie udała i co więcej - moim zdaniem lepiej niż Metallice! Dostalismy 11 piosenek z typowymi dla
Megadeth harmoniami. Nigdy nie sądziłem, że kaczkowaty głos Mustaina sprawdzi się w takim stylu a tu dostaje pozytywne zaskoczenie. O ile jeszcze otwierający krążek "Skin O'My Teeth" nie jest niczym szczególnym, o tyle kolejne utwory zadziwiają wręcz pomysłami. Legendarny już "Symphony Of Destruction" z prostym, ale jakże zapadajacym w pamięć riffem, rozpędzony "Hight Speed Dirt", groteskowy "Sweating Bullets" czy mój absolutny faworyt "Foreclosure Of A Dream" powalają tym, że w tak prostych piosenkach, można zawrzeć tyle głębi.
Fakt - od strony instrumentalnej jest to krążek słabszy od "Rust In Peace", ale ciężko te dwa albumy porównywać, gdyż zawierają inną muzykę i każdy z nich stoi na bardzo wysokim poziomie. Choć osobiście bardziej podoba mi się techniczny "Rust In Peace" to muszę przyznać - wielki zespół to taki, który potrafi się odnaleźć w każdej stylistyce -
Megadeth ta sztuka się udała, bo "Countdown To Extinction" to album równy i słucha się go wybornie.
Wydawca: Capitol Records (1992)