Na myśl przychodzi mi jedno… maszyna czasu serwująca nam niesamowite riffy oldschoolowego
thrash metalu! Słuchając "
Lethal Legacy" na myśli przychodzi mi Metallica, Testament, czy Megadeth za starych dobrych czasów. Nie ma tu miejsca na ballady, nie ma miejsca na zbędne solówki, i co najważniejsze… nie ma tu miejsca na wokal! Płytka jest całkowicie instrumentalna, gitary tną jak brzytwy, a pałker napierdziela na dwa basy aż miło. Nad poszczególnymi utworami nie ma się co rozpisywać, po prostu trzeba to usłyszeć. Niesamowita precyzja wykonania i trochę garażowe brzmienie perkusji, mocno naciągnięty werbel, sprawiają, że te sześć studyjnych kawałków przenosi do lat 80 prawdziwego
thrash metalu. Obowiązek dla każdego fana starych kapel speed/
thrash metalowych.
Ocena: 10/10
Wydawca: Spinerazor Records (2005)