Z całym jednak szacunkiem do "Extreme Aggression", ale moim zdaniem "Coma Of Souls" jest dziełem o klasę lepszym! Zniknęła gdzieś ta typowo thrashowa maniera, a kawałki stały się bardziej wyrafinowane. Już otwierający płytę "When The Sun Burns Red" rozwiewa nasze wątpliwości. Akustyczne intro, a potem huraganowe riffy podparte nieszablonową grą Ventora na perkusji i do tego ten jadowity wokal Petrozzy. Kawałek jest rozbudowany, dużo się w nim dzieje, no i te fantastyczne pojedynki solowe Petrozzy i Gosdzika - cudeńko. Czasem można odnieść wrażenie, że blisko jest
Kreatorowi do death metalu. Im dalej album brnie, tym jest ciekawiej. Bardzo dobry i solidy thrash w numerze tytułowym, krótki, przebojowy "People Of The Lie" z krótką, ale zawierającą chyba wszystko solówką, jeszcze krótsze, ultraszybkie "World Beyond" i dobijamy do cudeńka w postaci "Terror Zone" - chyba najbardziej znanego numeru zespołu. Po raz kolejny wydawać by się mogło, że będzie to ballada, a tutaj dostajemy mocarny thrash, pełen dramatyzmu i świetnego instrumentarium. Pojedynki giatrowe zapierają dech w piersiach! Na dokładkę dostajemy "Agents Of Brutality" ze czyściutkim, jak nigdzie wykostkowanym riffem - aż ciarki po plechach przechodzą. No i po raz kolejny fantastyczne solo. "Material World Paranoia" to trochę wolniejszy numer, w kawałek wdarł się mały chochlik produkcyjny, jako, że w pewnym momencie słyszymy jakby głos Petrozzy niosło echo. "Twisted Urges" to kolejny szybki, krótki thrasher, ale już "Hidden Dictator" to klasa sama w sobie. Utwór jest raczej wolny, ale przepiękne solo powoduje, że słuchacz jest w siódmym niebie! Na zakończenie mamy kroczące "Mental Slavery" - dobre zakończenie płyty.
Według mojej subiektywnej oceny "Coma Of Souls" jest najlepszym działem starej fali thrash metalu, przewyższając biegłością instrumentalną dokonania klasyków gatunku. Nie wyczuwa się w muzyce
Kreatora tej niemieckiej sztywności jaka cechuje choćby dokonania Sodom czy Destruction. Do tej pory powstało bardzo niewiele albumów, które od strony gitarowej robią takie wrażenie jak "Coma Of Souls". Nawet przymknąłbym oko na fakt, że płyta nie jest rewelacyjnie wyprodukowana, że zarówno Metallica jak i Megadeth czy Slayer mają lepszą sekcję rytmiczną, ale to właśnie
Kreator napisał najlepsze thrashowe utwory - z jednaj strony proste, bezpośrednie, a z drugiej pełne smaczków i muzycznych ornamentów. Naprawdę album z klasą i w pełni zasłużony klasyk.