"Ten zespół nigdy nie miał być projektem niszowym jednak pewne okoliczności, na które nie mieliśmy kompletnie wpływu związały nas z labelem bądź co bądź niszowym co nie było dobrym pomysłem. To oczywiste, że nie ma dla nas miejsca ani przyszłości w nieokreślonych ramach niemieckiego podgatunku, którego częścią byliśmy od naszego poczęcia. Po pięciu latach wytężonej i ciężkiej pracy nie sprzedaliśmy satysfakcjonującej nas ilości płyt a przez ten długi okres zagraliśmy nie więcej niż 20 koncertów. Mimo katastrofalnych efektów współpracy, głównie ze względu na naszych oddanych i wiernych fanów, staraliśmy się jednak to wszystko znosić".
Anders Hagström dodaje: "Ale ostatnio relacje między nami a wytwórnią drastycznie się pogorszyły, zmalała liczba gigów i nie mogliśmy dłużej tkwić w czymś co nie dawało nam satysfakcji. W końcu wyraziliśmy chęć opuszczenia wytwórni i spróbować szczęścia u innego wydawcy. Część winy za nasze niepowodzenia należy przypisać nieumiejętnemu menedżerstwu labelu. Choć bierzemy oczywiście pod uwagę możliwość, że być może to nasza muzyka była gówniana. Label odmówił nam jakiejkolwiek formy negocjowania. Co gorsza, uważają, że wszystkie utwory jakie powstały w ostatnich latach są ich własnością. Kontrakt dał im tak naprawdę prawo własności do wszystkiego co robię muzycznie. Tak więc do czasu rozstrzygnięcia wszelkich sporów wstrzymuję wszystkie moje projekty muzyczne".
MySpace: www.myspace.com/ashburyheightsmusic