W 1997 roku
Keith Caputo odszedł z zespołu i jego losy przestały mnie specjalnie interesować. Od czasu do czasu dochodziły do mnie doniesienia, że wokalista jeszcze żyje i coś tworzy solowo. W 2003 świat spiorunowała wiadomość, że zespół się zjednoczył i tylko dzięki temu udało mi się załapać jeszcze na ich koncert i posłuchać starych dobrych kawałków. Niestety od czasu reaktywacji zespół nie dorobił się nowej płyty.
Jako solista
Keith Caputo nigdy nie osiÄ…gnÄ…Å‚ spektakularnego sukcesu. Jego przeprowadzka do Amsterdamu i współpraca z Within Temptation przy "What Have You Done" przysporzyÅ‚a mu trochÄ™ fanów w Holandii, gdzie w 2008 roku “A Fondness For Hometown Scars” dostaÅ‚ siÄ™ do setki najlepszych albumów - jednak zupeÅ‚nie w samej koÅ„cówce.
Kilka tygodni temu muzyk poinformował na swojej oficjalnej stronie internetowej, iż zamierza zmienić płeć i przyjął pseudonim sceniczny
Keith Mina Caputo. Proszę mi wybaczyć, że będę nadal używał rodzaju męskiego. Szanuje decyzje muzyka, ale siła przyzwyczajenia jest większa.
Na koncert w Meskalinie przyszedÅ‚em wiÄ™c trochÄ™ nieprzygotowany, jednak bez uprzedzeÅ„ i z otwartym umysÅ‚em. WczeÅ›niej na polskie koncerty Keitha Caputo bilety specjalnie siÄ™ nie sprzedawaÅ‚y, jednak po tej wiadomoÅ›ci okazaÅ‚o siÄ™, że sporo ludzi chce po raz ostatni zobaczyć wokalistÄ™ i już pół godziny przed planowanÄ… godzinÄ… rozpoczÄ™cia koncertu zebraÅ‚o siÄ™ trochÄ™ ludzi. Koncert rozpoczÄ…Å‚ siÄ™ jednak z półtoragodzinnym opóźnieniem - jak wiadomo: “Polska w budowie”. Przez remonty dróg zespół z Drezna do Poznania jechaÅ‚ caÅ‚e 12h. Å»eby koncert w ogóle rozpoczÄ…Å‚ siÄ™ o sensownej godzinie, muzycy zagrali bez próby - dobrze, że nie “unplugged”. Z ciekawoÅ›ciÄ… rozglÄ…daÅ‚em siÄ™ wÅ›ród publicznoÅ›ci, kilka znajomych twarzy upewniÅ‚o mnie, że jest tu kilku fanów
Life Of Agony, jednak zdecydowana większość ludzi pochodziła z jakiejś innej bajki. Jakieś panie w tipsach protestowały, że ludzie im zasłaniają i z barowych krzeseł nie będą nic widzieć. Jakieś gówniarze, na oko z podstawówki rozlały piwo pod sceną prawie zalewając kable - nie wiem - może bilety rozdawali w zakładach pracy.
Caputo zostaÅ‚ powitany gromkimi brawami. Duży plus za koszulkÄ™ Davida Bowie. Szybka lustracja - nadal wyglÄ…daÅ‚ jak facet mimo dÅ‚ugich wÅ‚osów - jak zawsze maÅ‚y, trochÄ™ już podstarzaÅ‚y- jedno jest pewne - bÄ™dzie bardzo brzydkÄ… kobietÄ…. Muzycy zaczÄ™li od “Home”, a Caputo akompaniowaÅ‚ sobie na gitarze akustycznej. NauczyliÅ›my go mówić po polsku “dziÄ™kuje”. CaÅ‚kiem nieźle mu poszÅ‚o, widocznie uczyÅ‚ siÄ™ tego sÅ‚owa już wczeÅ›niej. Muzyk ponarzekaÅ‚ trochÄ™ na podróż, ale jak na takie zmÄ™czenie i brak próby, wykonanie poszÅ‚o bardzo sprawnie. Potem pojawiÅ‚y siÄ™ jeszcze “Tears Like Rain”, “Razzbery Mockery”, “Dew Drop Magic", "Hole in the Head”, “Selfish”. KolejnoÅ›ci nie pamiÄ™tam - setlistÄ™ zjadÅ‚ mi pies. W miÄ™dzyczasie gówniarze pod scenÄ… stracili już caÅ‚kowicie kontakt z rzeczywistoÅ›ciÄ…, a Keith przyznaÅ‚ jednej z dziewczÄ…t, że w życiu nie widziaÅ‚ jeszcze tak pijanej baby. Cóż - widocznie zwykle w trasach omijali RosjÄ™. W poÅ‚owie grania zespół zostaÅ‚ zmuszony do wypicia wódki. PoczÄ…tkowo nie wyglÄ…dali na bardzo tym faktem zachwyconych, ale po jednym głębszym trochÄ™ siÄ™ rozkrÄ™cili. Widocznie publiczność uznaÅ‚a, że muzyk jest zbyt spiÄ™ty, jednak Keith zawsze wyglÄ…da na trochÄ™ nieÅ›miaÅ‚ego. Pod koniec musiaÅ‚o pojawić siÄ™ oczywiÅ›cie skandowane przez widownie “New York City", no i w takiej atmosferze nie mogÅ‚o zabraknąć bisów. TrochÄ™ piwa siÄ™ polaÅ‚o wiÄ™c już współczuÅ‚em zespoÅ‚owi grania na drugi dzieÅ„.
Keith Caputo - wielki głos w małym ciele, jednak jego kariera solowa to już zupełnie nie to, co wcześniej. Tak jak nie wyszło mu na dobre opuszczenie
Life Of Agony, tak samo najprawdopodobniej nie wyjdzie dobrze na zmianie image. Muzyka, jaką wykonują z The Sad Eyed Ladies, to smutny post-grunge z elementami taniego rodzaju nielubianego przeze mnie rocka dla nastolatków, który dziś jeszcze nie ma nazwy i prawdopodobnie nigdy jej się nie nabawi. Muzyka jest dobra technicznie, lecz nieprzekonywująca, tak jak teksty piosenek, których tematyka zainteresować może amerykańską młodzież, lecz brak im uniwersalności i ponadczasowości. Dla mnie ten koncert był powodem do wspomnień i pożegnania z legendą.