Krążek zaczyna się dość obiecujaco jakimiś żydowskimi motywami. Szkoda, że po pierwszym utworze "
Kristallnacht" zaczyna przypominać raczej ścieżkę dźwiękową do całego zdarzenia niz jakąkolwiek muzykę. I tak np. "Never again" to 11 minut odgłosów tłuczonych szyb - nie wiem jaki sens jest nagrywać coś takiego. Kolejne utwory również wprawiają w konternację - duzo ciszy, a na zakończenie krążka chaotyczny, brudny, by nie powiedzieć garażowy jazz w postaci utworu "Barzel".
Zasadniczy problem tej płyty jest taki, że ja ani na chwilę nie dałem się ponieść klimatowi tego albumu. Dla mnie nagrywanie odgłosów jest pozbawione jakiegokolwiek sensu, a na "
Kristallnacht" niestety więcej jest takiego dziwactwa niz muzyki. Może album jest miłym gestem ze strony Zorna, upamiętniajacym to zdarzenie, ale muzycznie bypada on słabiutko.
Tracklista:
01. Shtetl (Ghetto Life)
02. Never Again
03. Gahelet (Embers)
04. Tikkun (Rectification)
05. Tzfia (Looking Ahead)
06. Barzel (Iron Fist)
07. Gariin (Nucleus-The New Settlement)
Wydawca: Eva Records (1993)