Wchodząc ok. godziny 22:00 do klubu
U Bazyla doznałem nieprzyjemnego zaskoczenia wynikającego z małej frekwencji. Przyznam, że miałem obawy, że liczba ta nie ulegnie zmianie i zespół wywiezie z Poznania niemiłe wspomnienia. Na szczęście "nadzieja umiera ostatnia" i liczba publiczności zbliżyła sie do stu. Ciekawym był fakt, iż na koncercie pojawiły się osoby zupełnie nie związane z "klimatem", które ciepło przyjęły muzykę zespołu. Z drugiej zaś strony nasunęła mi się refleksja "gdzie się podziały wszystkie >>klimatyczne<< osoby co i rusz marudzące na brak urozmaicenia na imprezach?". No cóż, hydrozagadka. W okolicach godziny 23:00 na scenie pojawił się
Hot Rain w składzie: Iwona (wokal), Mariusz (syntezator Oberheim) oraz Paweł (instrumenty klawiszowe Roland).
Początek koncertu. Publika nieśmiało wysłuchała pierwszych utworów siedząc przy stolikach. Z czasem jednak, pozwoliła się porwać
synthpopowym dźwiękom
Hot Rain i z każdym kolejnym kawałkiem przed sceną przybywało bawiących się ludzi. Przez cały koncert miałem wrażenie, że mam okazję słuchać Covenant'a z damskim wokalem. I niewiele się chyba pomyliłem, gdyż zespół na swojej stronie www wspomina o inspiracji takimi projektami jak VNV Nation czy Covenant. Technicznych zastrzeżeń brak. Dźwięki płynące z głośników były wyraźne. "Czuć" było beat, linie oraz lead'y. Zaginął gdzieś wokal ale było to spowodowane słabym sprzętem posiadanym przez klub. Nie zawiodła również sceniczna ekspresja zespołu. Iwona nie wykazała tendencji do kurczowego trzymania statywu od mikrofonu. Śpiewała w ruchu, tańczyła, czuła rytm całym ciałem. Mariusz w pewnym momencie zniknął ze sceny i pojawił się na parkiecie bawiąc się razem z publiką, po czym w równie ekspresowym tempie wrócił do swego synezatora. Takie zabiegi wyraźnie zmiejszyły dystans między zespołem a publicznością oraz podniosły poziom dobrej zabawy.
Hot Rain zaprezentował aranżację "Just Can't Get Enough" Depeche Mode, z którym wiązał się później ogłoszony konkurs. Do wygrania były single
Hot Rain "Crown Of Emotions". Publiczność otrzymała na swoją prośbę bis od zespołu. Na twarzach członków grupy wyraźnie można było zauważyć oznaki zadowolenia z dobrego koncertu. Uwieńczeniem wieczoru było afterparty poprowadzone przez
Attack'a i
Sthilmann'a. Impreza pomimo już zawężonego grona miała niezwykła atmosferę. Sety były dobrane do klimatu
Hot Rain - zatem lekkie, melodyjne i przyjemne. Impreza trwała do godziny 3:00
Piątkowy wieczór upłynął pod znakiem bardzo dobrego koncertu szczecińskiego
Hot Rain oraz afterparty poznańskich DJ'ów. Takiej kooperacji życzyłbym sobie cześciej w naszym mieście. Kolejny koncert
Hot Rain? Powiedzcie tylko kiedy.