Spotkałem się z określaniami, że
Giant Squid gra
atmospheric rocka. Stwierdzam jednak, że jest to duże uproszczenie. Na "
The Ichthyologist" ścierają się wpływy stoner rocka,
sludge metal,
smooth jazzu czy wspomnianego
atmospheric rocka. Niby słychać tu echa Neurosis, trochę Tool, może nawet starego Pink Floyd. Muzycy
Giant Squid potrafią nie tylko umiejętnie budować klimat utworów, ale tworzyć piękne, naprawdę umiejętne harmonie przewijające się w tle. Bardzo ważnym elementem są więc tu klawisze i smyczki, za sprawą których głównie te melodie się pojawiają. Moimi faworytami po tym względem są "La Brea Tar Pits", "Blue Linckia" czy chyba najostrzejszy i z największą liczbą muzycznych kontrastów "Sevengill".
Szkoda, że na dzień dzisiejszy "
The Ichthyologist" nie ma szans trafienia do szerszego grona słuchaczy.
Giant Squid nagrali album, przy którym słuchacz łatwo może się odprężyć, a jednocześnie delektować się tą niebanalną muzyką.
Tracklista:
01. Panthalassa
02. La Brea Tar Pits
03. Sutterville
04. Dead Man Slough
05. Throwing A Donner Party At Sea
06. Sevengill
07. Mormon Island
08. Blue Linckia
09. Emerald Bay
10. Rubicon Wall
Wydawca: płyta wydana przez zespół (2009)