Muzykę formacji porównuje się często do Arturus i Cynic - o ile ten pierwszy typ jest trafiony, o tyle Cynic to chyba niedościgniony ideał dla
Frantic Bleep. Zdecydowanie bliższe są tu dźwięki... Winds oraz
Age Of Silence! Kwartet oferuje słuchaczowi rzeczywiście podróż po zmysłach - jest dosyć technicznie (riffy z "The Expulsion" oraz "Mandaughter" faktycznie mogę kojarzyć się z Cynic), ale dominuje raczej dosyć klimatyczne, bogate, lecz nieprzesycone granie w stylu
Arcturus.
Do klasy norweskiej legendy daleko jednak debiutantom
Frantic Bleep - pomimo, że utwory do banalnych nie należą, są dosyć urozmaicone, to przede wszystkim brakuje ujmujących melodii i motywów, wszystko jest niby dobre, ale nie na tyle, aby zachwycić - ciekawa barwa głosu wokalisty, dosyć elastyczny styl śpiewu, dobry poziom techniczny, ale muzyka "nie płynie". Specyficzny klimat płyty, dosyć kontrastujące wykorzystanie keyboardu w stosunku do gitar sprawia, że
Frantic Bleep popada trochę w bolączkę jaką ma choćby
Age Of Silence - płyty słucha się ciężko, choć nie jest to jeszcze szczyt wyrafinowanego grania.
"
The Sense Apparatus" można uznać za obiecujący debiut obiecującego zespołu. Mnie ten album nie zachwycił, choć widzę w nim potencjał, który pozwoliłby kapeli wybić się. Póki co - dostaliśmy nieokrzesaną próbę zamanifestowania własnej oryginalności i szkoda, że słuchacz czuje, że to próba robiona trochę na siłę. Jestem ciekaw dalszego rozwoju grupy i myślę, że dopiero kolejny longplay rozwieje wątpliwości co do jakości i potencjału tworzonej przez
Frantic Bleep muzyki.
Wydawca: The End (2005)