Zawartość debiutanckiej demówki budzi skojarzenia z debiutem Decapitated. Zasadnicza różnica jest jednak taka, że
Dying Spirit nie jest aż tak mocno zakorzenione w brutalnym death metalu. Tu i ówdzie można odnależć nieśmiałem inspiracje Atheist czy wczesnym Sceptic.
Najważniejsze jest to, że widać, że zespół ma pomysły - utwory różnią się od siebie, jest wiele zmian tempa, łamania rytmu, a w partiach instrumentalnych jest spora różnorodność. Szczególną uwagę przykuwa gitara solowa, która kojarzy mi sę z... Johnem Sykesem z Whitesnake! Zespół gra dosyć intensywnie, ciężko, ale utrzymuje raczej średnie tempa - typowo newschoolowe zapędy są sporadycznością. Co zaś się tyczy wokalu - growling jest głęboki, ale sądzę, że drobne ćwiczenia nad techniką śpiewu dobrze zrobią.
W muzykach
Dying Spirit tkwi ogromny potencjał, zespół póki co czerpie dużo ze swoich idoli, ale robi to dobrze. Jedynym mankamentem tego wydawnictwa jest jego słabe, garażowe brzmienie, przez co traci muzyka. Wierzę jednak, że ktoś doceni umiejętności tych młodych chłopaków i przymknie oko na brzmienie pierwszego wydawnictwa - liczy się chyba to co zespół gra.
Nie jest to może objawienie na miarę wspomnianego Decapitated, ale z takim potencjałem myślę, że kapela ta ma spore szanse zawojować deathmetalową sceną - czas pokaże jak się stanie.
Wydawca: SPHC Music (2006)