Dream Theater zagrał podczas koncertu wszystkie utwory z płyty Iron Maiden - zachowując ich oryginalną kolejność i ... brzmienie niemal identyczne z brzmieniem albumu! Instrumentaliści teatru snów dali przykład perfekcyjnego opanowania techniki gry Murraya, Smitha, Harrisa i McBraina, nie gorzej spisał się wokalista - fani Iron Maiden, którzy uczestniczyli w koncercie, bądź mieli okazję wysłuchać płyty, z uśmiechem twierdzili, że James la Brie mógłby w razie potrzeby zastępować Bruca Dickinsona w jego w macierzystej formacji.
Album można określić trzema krótkimi słowami: fantastyczny, energetyczny wykop. Na płycie cieszy wszystko - zaangażowanie artystów, fantastyczna forma wokalisty, entuzjastyczne reakcje fanów.
Jedyne, co może nieco przeszkadzać w odbiorze płyty jest to, że członkowie
Dream Theater starając się zachować wierność oryginałowi, całkowicie zrezygnowali podczas koncertu ze swojej własnej stylistyki - a cóż to za
Dream Theater co gra zupełnie jak Iron Maiden?
Słuchając "The Number Of The Beast (Official Bootleg)" nie sposób nie postawić sobie pytania - gdzie w przypadku cover-albumów kończy się artyzm i zaczyna odtwórczość.
Mimo nieuchronności takiego pytania i trudności w odpowiedzeniu na nie, nie mogę przyznać albumowi mniej niż 9 punktów (w skali od 1 do 10) -
Dream Theater naprawdę dał z siebie podczas tego koncertu bardzo dużo.
Oprócz wspomnianej wyżej płyty
Dream Theater pokusił się o wydanie kolejnych koncertowych cover-albumów - były to "Master Of Puppets" Metalliki, "Dark Side Of The Moon" Pink Floydów i "Made In Japan" Deep Purple.