Ludzie uwielbiają kupować nowe domy. Nawet, jeśli te stare są jeszcze całkiem zdatne do użytku. Lubią urządzać sobie nowe gniazdka, wstawiać do nich urocze mebelki, a potem mieszkać w nich z przeświadczeniem, iż rozpoczynają kolejny etap w życiu. Myślą, że w ten sposób odcinają się od przeszłości. Ale są i tacy, którzy kochają przeszłość w każdym jej aspekcie. Nabywają teoretycznie nowe, aczkolwiek stare i wybudowane przed wiekami domostwa. Nie wstawiają do nich uroczych mebelków, gdyż wnętrza są tam już zaopatrzone w zakurzone sprzęty sprzed wielu lat. Potem mieszkają w nich z wrażeniem, iż wokół rozpościerają się wrota do minionych epok.

    WÅ‚aÅ›nie jednÄ… z takich osób byÅ‚a pewna dziewczyna... hmm, nazwijmy jÄ… AnnÄ…. NabyÅ‚a po wysoce korzystnej cenie majestatycznÄ…, starÄ… posiadÅ‚ość. Jej poÅ‚ożenie można by uznać za dość osobliwe, ale gustom Anny zupeÅ‚nie ono odpowiadaÅ‚o. Cóż, niektórzy tolerujÄ… nieprzebytÄ… puszczÄ™ wokół swojej posesji, a w sÄ…siedztwie jedynie cmentarz rodowy poprzednich wÅ‚aÅ›cicieli.

    Tak wiÄ™c mÅ‚oda kobieta wprowadziÅ‚a siÄ™ do owego na swój sposób czarujÄ…cego domostwa. Pierwszego dnia zasiadÅ‚a przy antycznie rzeźbionym kominku i zaczęła rozmyÅ›lać (bo cóż innego mogÅ‚a mieć tam do roboty, skoro brud i kurz wokoÅ‚o zostaÅ‚y usuniÄ™te przez drogÄ… ekipÄ™ sprzÄ…tajÄ…cÄ…). ZastanawiaÅ‚a siÄ™ nad sensem swojego życia. To dosyć banalne, ale tak – zastanawiaÅ‚a siÄ™ nad nim. I w koÅ„cu doszÅ‚a do wniosku, że ono nie ma sensu! Å»e jest tak samo bezsensowne, jak ten dom, las i cmentarzysko. Jej ponure, zakrawajÄ…ce na samobójcze, myÅ›li przerwaÅ‚ dźwiÄ™k telefonu. DzwoniÅ‚a poÅ›redniczka handlowa z informacjÄ…, że ma zamiar wpaść z odwiedzinami. ChciaÅ‚a zobaczyć, jak urzÄ…dziÅ‚a siÄ™ jej klientka. I tak po półgodzinie rozlegÅ‚ siÄ™ dźwiÄ™k mosiężnej koÅ‚atki zawieszonej u drzwi. Anna z gracjÄ… wiktoriaÅ„skiej damy wstaÅ‚a z fotela i otworzyÅ‚a dÄ™bowe wrota. W progu staÅ‚a kobieta w Å›rednim wieku ubrana w nudnÄ…, brÄ…zowÄ… garsonkÄ™. Na jej zamaskowanej tonÄ… makijażu twarzy widniaÅ‚ sztuczny uÅ›miech, typowy dla zawodu natrÄ™tnego sprzedawcy nieruchomoÅ›ci. PrzywitaÅ‚a siÄ™ z AnnÄ…, po czym weszÅ‚a do domu. Nie kryÅ‚a zachwytu nad peÅ‚nym żywej historii wnÄ™trzem. ChciaÅ‚a zapewne usiąść w jednym z masywnych foteli, ale nie zdążyÅ‚a. CoÅ› zÅ‚apaÅ‚o jÄ… od tyÅ‚u za gardÅ‚o, po czym odwróciÅ‚o do siebie. PrzeciÄ™tna poÅ›redniczka ujrzaÅ‚a zupeÅ‚ne nieprzeciÄ™tnÄ… twarz czystego zÅ‚a. Tradycyjnie – Å›lepia o krwistych tÄ™czówkach, trupio blada cera, dÅ‚ugie kÅ‚y, itd. Potem, byÅ‚a tylko ciemność, czysty, wypeÅ‚niony nicoÅ›ciÄ… mrok.

     Niektórzy lubiÄ… nabywać stare, ogromne domy w otoczeniu lasu i cmentarza. Ale czy sÄ… oni ludźmi? To już kwestia sporna...

 

Wysłany przez:
Zaakceptowane przez: astarot
Wysłano:

Rozpocznij dyskusjÄ™
5 123245

Podobne Artykuły