"Focus" - bo o nim mowa, nagrany przez 4 utalentowanych muzyków - gitarzystów Paula Masvidala i Jasona Gobela, basistę Shawna Malone'a (absolwent elitarnego Berklee Academy) i perkusistę Seana Reinerta - był mirażem deathmetalu, jazzu i prog-rocka w stylu King Crimson. Album spotkał się to jednak ze zdziwieniem i raczej chłodnym przyjęciem ze strony prasy i fanów. Nikt do tej pory nie grał takiego czegoś. Oprócz ultra-technicznego deathmetalu znalazło się tutaj miejsce dla "kosmicznych" wokaliz, dla kobiecego głosu, dla jazzowych fraz, dla elementów orientalnych oraz syntezatorów gitarowych - wszystko jednak genialnie skomponowane i mające swój cel. Każdy utwór posiada swój klimat i jest innych, a mimo to album jest bardzo spójnych i utrzymany w jednolitego konwencji. Od razu zaznaczam, że jest to album bardzo wymagający i trudny, niewątpliwie nie każdy go zrozumie, lecz te osoby, które lubią połamaną muzykę i tolerują takie mieszanie gatunków powinny się z tym albumem zapoznać. Jak dla mnie cudeńko.
Wydawca: Roadrunner Records (1993)