"
Gore Obsessed" rozczarował przede wszystkim brakiem pomysłów.
Praktycznie wszystkie utwory, oprócz "Drowning in viscera" brzmią
identycznie. Zniknął gdzieś pazur, wszechobecny na "Bloodthirst",
zniknęły gdzieś te rytmiczne wstawki i zwolnienia. "
Gore Obsessed" to w
dużej mierze bezsensowna łupanka, z naprawdę dobrymi, bardzo
melodyjnymi solówkami duetu Owen/O'Brian. Rozczarowują też melodie (o
ile w przypadku Kanibali w ogóle możemy o nich mówić) - wszystko jest
tu wymuszone i przewiduwalne.
Oddzielną kwestią, którą należy
poruszyć jest produkcja - jest po prostu zła ! Gitary są bardzo mocno
schowane w tle, są rzeżące i mało selektywne, solówki także są bardzo
cicho nagrane i ledwo przebijają się, przez mocno nagłośniony wokal
Fishera i sucho brzmiący werbel Mazurkiewicza. Odniosłem wrażenie, że
mzuycy chcieli chyba nawiązac do pierwszych swoich krążków - i jeśli
rozpatrzymy to w tej kategorii, to brzmieniem rzeczywiście przypominają
czasy "Butchered At Birth".
Paradoksalnie się tak złozyło, ze
uważam, "
Gore Obsessed" za najsłabszy album formacji od czasów
wspomnianego właśnie "Butchered At Birth". Kwintet w zasadzie popełnił
identyczne błędy jak przy swoim drugim wydawnictwie - brak mocy i
pomysłów, mało urozmaiceń i brzmienie pzoostowiające sporo do życzenia.
Cannibal corpse nie udźwignęło sukcesu "Bloodthirst" i tym razemnie
sprostali oczekiwaniom. Na szczęście kolejny krążek 'The Wretched
Spawn" zamazał tą plamę, którą można uznać, za chwilową niedyspozycję.
Wydawca: Metal Blade Records (2002)