Nie, to nie pomyłka,
ten zespół się tak nazywa. Mamy do czynienia z kapelą, która
tylko pozornie jest niczym więcej, jak metalowym dowcipem. Jest
to swoisty hołd dla niezłomnych Cannibal Corpse, którzy od ponad
dwudziestu lat chłoszczą słuchaczy metalem śmierci. Niejaki
Philip Hall, basista rewelacyjnego Municipal Waste oraz jego brat,
walący w bębny Josh, postanowili połączyć swoje dwie największe
pasje - palenie trawki z muzyką Kanibali.
Efektem tego jest świeży, dający prosto w mordę, bardzo sprawny technicznie, brutalny death metal. Wszystko zrobione z wielkim jajem. Sam tytuł albumu to żart, przeróbka "Tomb Of The Mutilated". O co właściwie chodzi? Przecież to nie pierwszy zespół wzorujący się na Kanibalach. Myślę, że sukces polega na tym, że Cannabis nie starają się z Kanibalami ścigać. Biorą z ich stylu, co najlepsze, dokładają swoje własne zjarane pomysły, co skutkuje fantastycznym materiałem.
Przyznam się, że moją ulubioną płytą Kanibali jest "The Bleeding". Coraz późniejsze nagrania wydają mi się wtórne. Cannabis na swój sposób odświeżają to, czym zasłynęli Kanibale. Grobowy growling, szybkie i tnące jak brzytwy gitary, uderzająca jak młot pneumatyczny perkusja. Chętnie łykam takie dźwięki i choć nowe nagrania Cannibal Corpse interesują mnie już mniej, płyta tych młodych wyrostków trafia do mnie jak cholera.
Tracklista:
01. ChronolithWydawca: Forcefield Records (2008)