Choć mamy tu do czynienia z pierwszym wydawnictwem tej formacji, to po przesłuchaniu go można powiedzieć, że muzycy są już bardzo wyraźnie ukierunkowani na dalsze poczynania muzyczne. Nie ma tu mowy o jakimkolwiek muzycznym kombinowaniu, eksperymentach i poszukiwaniach. Dostaliśmy proste, totalnie wyluzowane, odarte z muzycznego estetyzmu kawałki, które świetnie sprawdziłyby się przy piwku.
Słychać tu zarówno echa Jack Daniels Overdrive, jak i bardziej melancholijnego ducha Pearl Jam czy psychodelę The Doors - mimo to, w wydaniu
Bullshit Baby te dźwięki wydają się być zagrane z dużą rezerwą, jakby miały służyć totalnie czemu innemu niż umartwianiu się czy zagłębianiu się w czymś, czego nie ma. To też jest sztuką, aby napisać takie dźwięki, które tylko z pozoru będą nosiły znamiona czegoś głębokiego, a docelowy przekaz był zgoła odmienny.
Owszem - jest nie jeden zespół grający stoner rocka, który brzmi bardziej energicznie niż
Bullshit Baby, oraz w którego muzyce znajdzie się więcej whisky niż przechlali panowie z AC/DC i G'N'R razem wzięci. Nie można jednak panom z Ostrowca Świętokrzyskiego zarzucić braku wizji tego co chcą tworzyć i ta płyta tego dobitnie dowodzi.
Bullshit Baby to porcja solidnego, przyjemnego stonerowego grania, która zapewne grupy póki co nie wywinduje w górę, ale mały powód do dumy na pewno przyniesie.
Tracklista:
01. Mniej
02. Hey Man
03. Silencio Blues
04. The Order Song
05. Bullshit Bbay
06. Wicked Weekend
07. She
Wydawca: płyta wydana przez zespół (2009)