Intro w sumie jest bardzo ładne, takie płaczliwe, jak wycie niemowlaka. Ma się ochotę go tylko uciszyć, dlatego się go tuli. No i jaka nagroda? Wrzask bachora w drugim kawałku. Zespół jak widać uległ schematom. Mamy na całej płycie kolejno: darcie papy-śpiew-darcie papy-riffy-darcie papy-solo-wokal-koniec. Co prawda jeden kawałek mi się spodobał, bo wpada w ucho ("All This Things I Hate").
Szczerze powiedziawszy miałam ochotę prędzej udusić tego krzykliwego bachora niż go słuchać. Lepiej sprawdzę czy płyta nadaje się chociaż do latania jako spodek UFO. Polecam jako trutkę na szczury, albo dla sąsiadki-plotkary.
Ocena: 2/10
Wydawca: GUN Records (2005)