Recenzje : Behemoth - The Apostasy

Behemoth, The ApostasyNie wiedzieć czemu często Behemotha oceniałem przez pryzmat jego wczesnych nagrań. Zawsze byłem nastawiony do tego zespołu negatywnie, a apogeum nastąpiło wraz z wydaniem moim zdaniem słabiuutkiej "Zos Kia Cultus", którą wszędzie tak chwalono. Muszę jednak przyznać, że poprzedni krążek zespołu "Demigod" był naprawdę bardzo dobry i choć Behemoth raczej nie trafi do grona moich ulubionych grup muzycznych, to uważam, że mają swój styl i pomysł na muzykę.
"The Apostasy" niewątpliwie było jednym z najbardziej wyczekiwanych krążków tego roku, może nawet bardziej niż krążki Paradise Lost, Nile, czy Dream Theater. Co więcej - dla wielu "Demigod" był albumem niemal perfekcyjnym. Czy Behemoth przeskoczył ten pułap ? Myślę, że tak. Co więcej - dostaliśmy jeden z najlepszych krążków tego roku. Spodziewałem sie monstrualnie brutalnego brzmienia, czegoś co zmiażdży mnie ... i dzięki Bogu tego nie dostałem.

"The Apostasy" jest kolejnym krokiem w stronę death metalu, choć dalej się będę upierał, że Behemoth to bardzo oryginalny zespół blackmetalowy. Krążek brzmi ... inaczej niż "Demigod". Wydaje mi się, że brzmienie jest ciut surowsze, bardziej potężne, ale uwypukla tym atuty zespołu. Muzyka stała się czytelniejsza, bardziej agresywna i chwytliwa, może nieco mniej pompatyczna, ale to tylko wyszło na plus. Muszę także powiedzieć, że instrumentalnie też zespół poszedł do przodu, partie perkusji Inferno są jeszcze bardziej urozmaicone, partie gitarowe nie ograniczają się jedynie do grania w szaleńczych tempach, przez co możemy się delektować naprawdę bardzo dobrymi i zapadającymi w pamięć riffami i poprawnymi, choć rzadko pojawiającymi się solówkami.

W utworze "Inner Sanctum" gościnnie pojawili się wokalista Nevermore - Warrel Dane oraz Leszek Możdżer - nasz rodzimy jazzowy pianista; utwór, podobnie zresztą jak pozostałe, wypadł wyśmienicie. Prawdą jest jednak, że ta kompozycja udowodniła mi, że to Nevermore ma klimatem coś wspólnego z Behemothem. Moim bezdyskusyjnym faworytem jest wieńczący płytę "Christgrinding Avenue" - potężny, czadowy i kurewsko agresywny.

"The Apostasy" jest najlepszym krążkiem Behemotha - zespół podszliwował te elementy, które do tej pory wypadały moim zdaniem słabiej, dostaliśmy 10 (plus intro) rewelacyjnych utworów, które tylko potwierdzają fakt, że Behemoth jest obecnie jednym z najważniejszych i najbardziej kreatywnych zespołów na światowej scenie metalowej.

Wydawca: Regain Records (2007)

Wysłany przez:
Zaakceptowane przez: amorphous
Wysłano:

Dyskusja na temat artykułu:
BarTolmai
2007-06-25
tak... Gniewko z tego co wiem dzis sluchales jej pierwszy raz. 8) z pewnoscia kazd...
noone81
2007-06-25
... moj faworyt to 9 - Libertherme No i znowu mówisz do mnie moim język...
Paskievicz
2007-06-26
cóż mogę powiedzieć, trzeba być na prawdę konkretnym debilem żeby u...
5 123245

Podobne Artykuły