Już pierwszy numer - "Chant Of The Eastern
Lands" - posiada niezwykłą szybkość i jadowity, blackmetalowy wokal Nergala. Trudno to wszystko opisać. Można poczuć się
zupełnie w innym miejscu.
Drugi numer, "The Touch Of Nya"
to gitary akustyczne. Kawałek instrumentalny, dość krótki,
bo trwający tylko 52 sekundy, ale świetny mimo wszystko. Potem następuje jeden z
najbardziej znanych kawałków Pomorskiej Bestii czyli
legendarne "From The Pagan Wastlands". Zróżnicowany
numer, jest tu trochę grozy, blackmetalowy pazur w natarciu.
Surowość i blasty to jest to. Swoją drogą perkusja na tym
albumie brzmi ciekawie, czasem ciszej, czasem naciera ze zdwojoną
siłą i wychodzi na pierwszy plan. Zakończenie kawałka na gitarze
akustycznej bardzo na miejscu.
"Hidde In A Fog" to jeden z
moich ulubionych utworów. Wolny. Na uwagę zasługuje tutaj melodia wygrywana
przez gitarę akustyczną, a potem wejście klawiszy. A w tle
charczące gitary, a w pewnym momencie chóry. Świetny
klimat, powtórzę raz jeszcze...
"Ancient" -
klawiszowy twór, bardzo piękny, trwający 1 minutę i 57 sek.
Uspokaja. Pozostałe utwory to kontynuacja tego, co napisałem
wcześniej. Są może szybsze, generalnie stoją na jednakowym
poziomie. Wyjątkiem jest "Hell Dwells In Ice" - grany na
klawiszach, a tekst jest recytowany, natomiast "Wolves Guard My
Coffin" to chyba mój ulubiony. Szybki, z ciekawymi
partiami gitar i pracą perkusji. Na końcu trochę klawiszy. Przy
nim nie można spokojnie usiedzieć, porywa, głowa sama zaczyna się
kiwać.
Wymienić należałoby jeszcze ostatni na płycie "Transylvanian Forest" - to black pełną gębą. Tutaj gitary
elektryczne wysuwają się na pierwszy plan. Można powiedzieć, że
jest to najcięższy kawałek. Gitary tną bez litości. W sumie
opisując kilka kawałków można opisać całą płytę, gdyż
każdy tutaj numer jest dobry, każdy ma swój klimat, ale bez
sensu jest próbować to opisać, to też odsyłam Was do
posłuchania albumu.
Debiut całkowicie udany, polecam.
Wydawca: Pagan Records (1995)