Arghoslent niczym mnie nie urzekł. Wyobraźcie sobie Rossa Dolana z
Immolation śpiewającego do muzyki będącej krzyżówką Arch Enemy,
Dismember i Cannibal Corpse. Niby ciekawe to połączenie, bo muzyka jest
dość sprawnie zagrana i brzami bardzo energicznie, ale niestety już
przy drugim utworze orientujemy się, ze pomysłów starczyło na jeden.
Trzeci utwór tylko nas utwierdza w tym przekonaniu. Czarę goryczy
przelewe dosyć nieciekawe, wytłumione brzmienie, nadające mało
organiczny charakter muzyce.
Arghoslent zaprezentował poprawny,
ale dosyć monotonny materiał. Niestety nawet potężna dawka energii nie
zaciemni ewidentnego braku pomysłów. Już nie raz okazywało się, ze
sąsiedzi zza zachodniej granicy mają dość kiepski gust jeśli chodzi o
muzykę metalową, a ten album to dobitnie potwierdza. Niestety nie wrócę
do tego wydawnictwa, a tym którzy nie słyszeli polecam przeznaczyć te
40 minut na wypicie piwka.
Tracklista:
01. In Coffles They Were Led
02. Swill Of The Knaves
03. Menacled Freightage
04. The Grenadier
05. Oracle Of Malefic Rhizom
06. Dog And Broom
07.
Hornets Of The Pogrom08. The Nubian Archer
Wydawca: Drakkar Records (2008)