Po krótkiej przerwie technicznej na scenę wyszli członkowie
Archive. Większość utworów pochodziła oczywiście z ich najnowszego
albumu. Koncert rozpoczął się wspaniałymi dwoma utworami
rozpoczynającymi płytę -
Controlling Crowds i Bullets. Potem muzycy
podążyli z kawałkami: Words On Signs, genialnym Dangervisit, Quiet Time,
Funeral, Bastardised Ink, The Empty Bottle. Utwór Collapse/Collide
wykonany z wirtualnym udziałem Marii Q był jednym z najbardziej
zapadających w pamięć, a następny - Clones, zgrabnie przechodzący z
poprzedniego kawałka, również pozostawił po sobie miły dreszczyk
emocji. Rapujący w kilku utworach Rosko John dodatkowo urozmaicił
zakręconą atmosferę koncertu.
Od czasu ostatniego koncertu
Archive w Polsce minęły prawie 3 lata.
Od tego czasu zespół wyewoluował w stronę
psychodelicznego
rocka
symfonicznego z elementami
elektroniki. To inne wcielenie
Archive nie
jest jednak sprzeczne z wcześniejszymi dokonaniami zespołu, jest
podróżą w poszukiwaniu nowego brzmienia, warto dodać, że bardzo udaną
podróżą. Kto mógł na żywo słuchać efektów ten miał szczęście.
Nie da się ukryć, że koncert brzmiał zaskakująco dobrze. Nie bez
znaczenia miało tu wsparcie w postaci
elektronicznego tła i innych
wspomagających dźwięków bez których
Archive nie brzmiałoby tak dobrze.
Mimo tego hipnotyczne riffy trzech a nieraz i czterech gitar oraz
potężna perkusja rzucały na kolana. Wokalnie artyści udowodnili, że
doskonale radzą sobie na scenie, głosy Pollarda i Dave'a o różnej barwie
i nasyceniu doskonale się uzupełniały.
Pomijając samą muzykę trzeba podkreślić, że
Archive jako kolektyw
składający się z 8 muzyków jest zjawiskiem samym w sobie. Panów z
zespołu niezwykle ciekawie się obserwowało. Grali jak zahipnotyzowali,
piosenki przypominając bardziej symfoniczne utwory wirtuozerskie niż
rockowe kawałki grane były z dużym oddaniem i pasją. Dlatego nie był to
koncert na którym można poskakać i poszaleć, było to bardziej
widowisko, które obserwuje się z niemym zachwytem. Niemniej jednak
publiczność euforycznie reagowała na każdy utwór, a po zejściu zespołu
ze sceny stanowczo i głośno domagała się powrotu muzyków na bis.
Niesamowita atmosfera na widowni zdecydowanie udzieliła się
zespołowi chociaż nie można uważać, że panowie z
Archive spontanicznie
postanowili zagrać jeszcze aż 6 dodatkowych utworów. Na bis mozna było uslyszeć miedzy innymi
Numb, System oraz na samo zakończenie i pożegnanie Again, utwór za
który Polska ich pokochała. Widowisko niewątpliwie dobrze zaplanowane
nie sprawiało jednak wrażenia wyreżyserowanego. Pozostaje nam wierzyć,
że długa owacja po zakończeniu występu zaskoczyła samych muzyków i
miejmy nadzieje że szybko uwzględnią Polskę w swoich planach
koncertowych.