Alcest to wszechświat, który należy tylko i wyłącznie do Neige (Stéphane Paut). Po raz kolejny, wszystkie partie instrumentów, są jego autorstwa. Nic, więc dziwnego, że jeśli chodzi o sferę muzyczną - większych zmian nie zaobserwowano. Podstawą dla istnienia tego projektu, pozostaje nadal rozchwianie pomiędzy sporadycznymi, aczkolwiek bardzo wściekłymi atakami gniewu, a eteryczną post rockową nutą. Nie jest to, żadna nienaturalna hybryda, lecz oryginalna wypadkowa. Płytę cechuje prostota, co wcale nie znaczy, że nazwać ją można pospolitą. Neige skłania się w kierunku grania nie tyle brutalnego, co nieco posępnego. Najczęściej będzie nam dane, snuć się w średnim tempie po solidnym
blackmetalowym gruncie. Nie ma, jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Tak, jak już wspomniałem ataki furii nie są częste, dzięki czemu o wiele łatwiej będzie obserwować barwny świat fantazji
Alcest’a, który Neige stara się nam słowami przybliżyć, zilustrować. Przeważają wokalizy odśpiewane czystym, niczym nie wymuszonym głosem. Ale co jest nowością zdarzają się tutaj również i linie wokalne bardziej agresywne(Part II). Lekką, niemniej jednak wyczuwalną zmianę zaobserwować można w aspekcie produkcyjnym. Neige na "
Écailles de lune" obniżył fanom zespołu, dawkę
shoegaze'owego pyłu, który tak obficie spowijał debiutancki krążek. Jest go mniej, ale jego posmak jest wyczuwalny - najbardziej w przedostatniej, powoli snującej się kompozycji "Solar Song".
Mam nadzieję, że w głowie Stephane'a kłębi się kolejna seria pytań. Póki trafiają się nam płyty takie jak "
Écailles de lune", lepiej dla wszystkich by odpowiedzi na nie za szybko nie znalazł. Masz słabość do pięknej muzyki? Ta płyta jest dla Ciebie!
Tracklista:
01. Écailles de lune (Part I)
02. Écailles de lune (Part II)
03. Percées de Lumière
04. Abysses
05. Solar Song
06. Sur l'Océan Couleur de Fer
Wydawca: Prophecy Productions (2010)