Ten młody zespół z Dolnego Śląska grał już na wcześniejszych edycjach trasy, jednak ja nie miałem z nim wcześniej żadnej styczności.
Izmair zaserwował dawkę klimatycznego metalowego grania, które od razu zrobiło na mnie duże wrażenie. Ciekawe partie gitar, nastrojowe partie gitar i nietypowy sposób, w jaki perkusista używał talerzy stworzyły bardzo przyjemną dla ucha całość. Na osobną pochwałę zasługuje moim zdaniem wokalista, który dysponuje interesującą barwą głosu, i potrafi to wykorzystać. Słychać było, że chłopak naprawdę potrafi śpiewać. W czasie występu
Izmair nie podobały mi się tylko dwie rzeczy: nagłośnienie, które za bardzo eksponowały perkusję, co czasem powodowało zagłuszenie innych instrumentów, i brak miejsca na scenie klubu, przez co każdy z muzyków mógł najwyżej co jakiś czas machną głową, i tak uważając przy tym, by nie potrąci kolegi.
Niedługo po zejściu
Izmair ze sceny przestrzeń pod sceną zaczęła się wypełniać, chociaż nie można powiedzieć, że
Blue Note, choć i tak niewielki, był pełen. Wreszcie
Closterkeller pojawił się na scenie, jednak koncert rozpoczęli fani odśpiewując zespołowi gromkie "sto lat". Muzycy ucieszyli się z ciepłego powitania i chwilę potem Anja oznajmiła, że publikę czeka wędrówka w czasie. Set zespołu obejmował utwory z każdej płyty, w porządku chronologicznym. Od "Purple" po utwory z płyty, która dopiero ma się ukazać zespół świetnie wykonywał każdy utwór. Tego wieczoru zgromadzona publiczność usłyszała m.in. "Maskę", "Zaklętą W Marmur", "Lady Makbet", "Scarlet" czy "Władzę", której zresztą głośno się od Anji domagała. Występ
Closterkeller był nagłośniony nierówno. Czasem słychać było tylko perkusję i wokal, jednak kiedy było trzeba, gitary brzmiały z należytą mocą. Klawisze jednak zupełnie ginęły gdzieś, nie wiadomo gdzie. W trakcie koncertu Anja powiedziała kilka słów na temat niektórych utworów i zapowiedziała wydanie albumu z zapisem koncertu z tegorocznego Przystanku Woodstock. Widać było, że wzbudziła tym radość publiki, która i tak bawiła się świetnie. Te bardziej "przebojowe" kawałki porywały i wręcz prosiły, by je odśpiewać, wolniejsze i nastrojowe wprawiały w zadumę. Możliwości głosowe Anja ma naprawdę ogromne i słychać było, że lubi się tym chwalić. Kiedy przyszedł czas na pierwsze pożegnanie chór ludzi z całej sali zgodnie domagał się "Czasu Komety", jednak zespół nie spełnił tego życzenia. Zamiast tego na pożegnanie
Closterkeller zagrał między innymi "Blue" i cover zespołu A-ha "Minor Earth, Major Sky". Przed zejściem zespołu ze sceny przyszedł czas na jeszcze jedno "sto lat”. Potem zespół opuścił scenę, a ludzie tłoczyli się przy wyjściu z klubu.
Tegoroczna jubileuszowa edycja Abracadabra Gothic Tour w Poznaniu należała do udanych. Koncert w
Blue Note zgromadził całkiem sporą ilość ludzi, a oba zespoły zaprezentowały się świetnie. Oba zespoły przekonały mnie do swojej muzyki. Muzycy
Izmair pokazali, że mają talent i potencjał, na który warto zwrócić uwagę.
Closterkeller, jak na gwiazdę takiego formatu przystało, pokazał wielką klasę i porwał publikę. Mimo drobnych mankamentów nagłośnienia całość udała się świetnie i ,co chyba najważniejsze, publika była bardzo zadowolona. Czy jakiś zespół może chcieć czegoś więcej?...